Ostatnie upały spowodowały, że tarnowianie coraz częściej zastanawiają się, czy w ich kranach z czasem nie zabraknie wody. Okazuje się, że takiego zagrożenia w ogóle nie ma i jak przekonują pracownicy Tarnowskich Wodociągów, wody jest na tyle dużo, że spokojnie można nią obdarować również sąsiadujące z Tarnowem gminy.

fot. Wikipedia.com

Wysoka temperatura, która przez kilka dni przekraczała ponad 30 stopni Celsjusza, dała się we znaki tarnowianom. Wydział Bezpieczeństwa Publicznego Urzędu Miasta Tarnowa co chwilę przypominał o tym, że w tak gorące dni należy nawadniać organizm, ograniczyć czas przebywania na słońcu, pamiętać o nakryciu głowy, stosować kremy z wysokimi filtrami oraz unikać alkoholu. Niektórzy mieszkańcy naszego miasta zaczęli mieć nawet obawy, czy z czasem w naszych kranach nie zabraknie wody…

– Dziennie wypijam po kilka 1,5 litrowych butelek wody. Upał jest nie do zniesienia. Moje wnuki korzystają w tych dniach z kurtyn wodnych, które działają w Parku Strzeleckim przy placu zabaw i na Kantorii. Dla starszych osób takich jak ja takie temperatury są niebezpieczne. Boję się, że mogę przegrzać swój organizm. Nawet w nocy nie da się spokojnie spać. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze w kranach zabraknie nam wody – mówi wyraźnie zaniepokojony pan Stanisław.

Jak się jednak okazuje, wody na pewno nam nie zabraknie, tak przynajmniej twierdzi Tadeusz Rzepecki, prezes Tarnowskich Wodociągów. – W trakcie tych kilku dni, kiedy temperatura była naprawdę wysoka, nie mieliśmy żadnych problemów. Mamy tyle wody, ile nam potrzeba. W ciągu dnia podajemy do sieci około 22-24 tys. metrów sześciennych wody. W szczytowym momencie, kiedy na „Marcince” napełnialiśmy basen, podaliśmy 42,5 metrów sześciennych wody. Jesteśmy jednak przygotowani na to, aby dziennie podawać nawet 60 metrów sześciennych. Co ciekawe, w te upalne dni wodę pobierały od nas sąsiadujące gminy. Dysponujemy połączeniami o charakterze awaryjnym z gminami: Lisia Góra, Pleśna, Ryglice, Żabno, Olesno oraz z Dąbrową Tarnowską. Gminy uruchamiają pobór wody wówczas, kiedy im jej potrzeba. My dowiadujemy się o tym dopiero po miesiącu. Gdyby nie te połączenia zapewne w niektórych gminach sytuacja z brakiem wody mogłaby być poważniejsza.

Głównym źródłem wody pitnej dla Tarnowa i okolic jest Dunajec. Tarnowskie Wodociągi dysponują pięcioma ujęciami wody – trzema głównymi i dwoma infiltracyjnymi. Najstarsze z nich jest ujęcie wód podziemnych w Świerczkowie, zlokalizowane w międzywalu Dunajca za Zakładami Azotowymi i elektrociepłownią. Wodę daje również ujęcie infiltracyjne wód podziemnych znajdujące się w Kępie Bogumiłowickiej. Trzecie ujęcie, procentowo dostarczające najwięcej wody, jest na samym Dunajcu. Dodatkowo Tarnowskie Wodociągi posiadają jeszcze małe ujęcie wody w Porębie Radlnej i w Łękawicy. Co ciekawe, woda z Kępy Bogumiłowickiej i ujęcia w Świerczkowie to bardzo dobra woda niewymagająca uzdatniania, a jedynie profilaktycznej dezynfekcji za pomocą chloru lub podchlorynu sodu.

– W ciągu dnia przeciętny mieszkaniec Tarnowa zużywa około 93 litrów wody. Jest to dużo i mało, ponieważ niższe wskaźniki okazują się… granicą utraty higieny. Jestem zwolennikiem oszczędzania wody, ale bez większej przesady. Na pewno nie powinniśmy obawiać się sytuacji, jaka na początku czerwca miała miejsce w Skierniewicach, gdzie w kranach zabrakło wody i była ona dowożona mieszkańcom w specjalnych pojemnikach. Dodatkowo naszą „kranówkę” można pić bez najmniejszych przeszkód i to bez przegotowania. Nie jest to woda miękka, grożąca niedoborem związków magnezu i wapnia, a w efekcie osteoporozą, ani twarda, niosąca większe ryzyko tworzenia się kamieni nerkowych i żółciowych – mówi Tadeusz Rzepecki.

Jego słowa potwierdza Danuta Litwin – Żywiec, zastępca dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Tarnowie. – Woda lejąca się z naszych kranów, to woda pitna. Takie są wymogi prawne. Zazwyczaj nie pijemy tej wody, ale nie dlatego, że jest niezdatna, ale dlatego, że w czasie uzdatniania wody ma nieco inny posmak, który nie wszystkim odpowiada. Pomimo tego, po jej wypiciu na pewno nic nam nie grozi. W trakcie większych opadów deszczu może dojść do przytkania niektórych filtrów i zalania instalacji, przez co woda w kranie może zmienić kolor. W przypadku Tarnowa w ostatnim czasie nic takiego nie miało jednak miejsca.

W Tarnowskich Wodociągach zapewniają również, że nie musimy obawiać się chwilowego mniejszego ciśnienia wody, które wynika nie z braku ilości wody, a… zbyt wąskich rurociągów. – Jeżeli ktoś podlewał w ostatnim czasie ogródek i zauważył, że ciśnienie wody jest mniejsze, powinien powrócić do tej czynności za około pół godziny. Niskie ciśnienie wiąże się z tym, że jeżeli na trasie rurociągu, który jest przeznaczony dla wielu gospodarstw domowych, wszyscy w tym samym czasie odkręcą kurki i zaczną podlewać rośliny, wody jest tak dużo, że nie jest w stanie swobodnie przedostać się przez niewielką rurę, w wyniku czego ciśnienie spada. To sprawa naturalna i w żaden sposób nie należy się nią przejmować. Wody nie tylko do picia, ale i do podlewania roślin, na pewno nam nie zabraknie – kończy prezes Tarnowskich Wodociągów.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *