Z czym idziemy do wróżki?

 

Karty mówią, że Adam w tym roku zmieni pracę, Ewa zarobi dodatkowe pieniądze, a Aneta pozna przystojnego bruneta. Z usług wróżek i wróżbitów korzysta coraz więcej osób. Dziś wróży się już wszędzie! W telewizji, przez telefon, w internecie… Na brak klientów nie narzekają też tarnowskie wizjonerki i wizjonerzy. Skąd aż taka popularność?

glaskugel_a-dreher_pixelio

Branża wróżbiarska w Polsce zarabia nawet do 2 mld. zł rocznie. Przepowiadaniem przyszłości zajmuje się już ok. 15 tys. firm. Połowa z nas czyta horoskopy, a co siódma osoba chodzi do wróżki, z czego aż 60 proc. osób wierzy w to co usłyszy. Wróżbici za godzinę pracy, w zależności od udzielanej porady, renomy oraz lokalizacji żądają od 10 do 300 zł.

Pani Daria z Tarnowa po raz pierwszy odwiedziła wróżkę 5 lat temu. Była samotna i za wszelką cenę chciała dowiedzieć się, czy kiedykolwiek spotka miłość w swoim życiu. – Mam jedną zaufaną wróżkę, którą poleciły mi znajome – mówi. – Miesiąc po pierwszym seansie w moim życiu pojawił się mężczyzna, z którym jestem do dnia dzisiejszego. Dwa miesiące temu wzięliśmy ślub. Od tamtej pory wróżkę odwiedzam systematycznie. Doradza mi praktycznie we wszystkich życiowych sprawach. Niektóre wróżby się sprawdzają, a inne nie. Nie wszystko staram się brać na poważnie. Wróżby są dla mnie bardziej swego rodzaju podpowiedzią, aniżeli konkretną drogą, jaką powinnam obrać.

Dla jednych wizyta u wróżki to sposób na poradzenie sobie ze stresem związanym z daną sprawą do rozwiązania, dla innych jest to wręcz swego rodzaju terapia. – Podczas stawiania tarota potrzebna jest intymność. Klient musi zdawać sobie sprawę, że jest w centrum zainteresowania, a wszystko co dzieje się na stole dotyczy tylko i wyłącznie jego osoby – mówi jedna z tarnowskich wróżek, którą codziennie odwiedza kilkunastu klientów. – Mam swoich stałych bywalców, którzy odwiedzają mnie kilka razy w miesiącu. Nie są to regularne wizyty. Wynikają one bardziej z sytuacji, w jakiej dana osoba się znalazła. Jest to moment, w którym potrzebuje wsparcia i porady co zrobić ze swoim problemem. Moim zadaniem jest jej wysłuchać, a także wskazać właściwą drogę. Dlatego tak ważny jest bezpośredni kontakt z klientem. Telefoniczne wróżenie, z którym spotykamy się niejednokrotnie oglądając w telewizji programy poświęcone wróżbom na żywo, jest dość kontrowersyjną metodą. Bardziej widzę w tym zabawę i sposób na szybkie zarobienie pieniędzy, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Warto dodać, że nie tak łatwo jest zostać wróżbitą. Mimo że ta branża została ujęta w ministerialnym wykazie zawodów, w Polsce wciąż funkcjonuje samouctwo. Praca ta początkowo wymaga dużej finansowej inwestycji oraz nabycia ogromnej wiedzy. W Polsce istnieją już szkoły ezoteryczne, które oferują płatne studia podyplomowe z ezoteryki i stanowią przyspieszony kurs z wróżbiarstwa i astrologii. Poza tym nie można być wróżbitą „od wszystkiego”, czyli wahadła, runów, tarota, chiromancji i numerologii. Należy wykształcić sobie odpowiednią specjalizację. Jeżeli trafimy na tzw. „specjalistę wszystkich dziedzin” powinna zapalić nam się czerwona lampka, że coś może być nie tak. Taka sytuacja spotkała Sylwię, która korzystała z usług jednej z takich wróżek. – Straciłam blisko tysiąc złotych – mówi załamana. – U kobiety, która uznawała się za wróżkę zjawiałam się co tydzień. W tamtym okresie uczęszczałam na studia i bardzo zależało mi na zdaniu wszystkich egzaminów. Z kart wynikało, że mi się to nie uda. Fałszywa wróżka doradziła mi jednak, że los można odwrócić, ale taka usługa opiera się o kilka dodatkowych seansów i większej opłacie. Zgodziłam się. Później okazało się, że wszystko co robiła było mistyfikacją, a ja nie poradziłam sobie na uczelni. Do dziś nie udało mi się odzyskać utraconych pieniędzy.

Na czym polega fenomen wróżb i przepowiedni, które nierzadko zaskakują swoją trafnością? Naukowcy nazywają to efektem Barnuma, który polega na tym, że klienci korzystający z usług wróżbitów uznają za trafne opisy ich własnej osobowości, które w rzeczywistości są ogólnymi zestawieniami cech znacznej grupy ludzi. Im bardziej wróżba będzie sformułowana ogólnikowo, tym więcej osób będzie uznawało ją za skierowaną do siebie. Zdarza się, że wróżby się sprawdzają, ale i na to naukowcy znaleźli odpowiedź. Staje się tak, ponieważ osoba wierząca w przepowiednię zaczyna nieświadomie swoim zachowaniem prowokować sytuację, która została przepowiedziana. Jest to tzw. samospełniająca się przepowiednia.

– Dlaczego tarnowianie korzystają z usług wróżbitów? Myślę, że powodów jest kilka – mówi psycholog i jednocześnie psychoterapeuta, Magdalena Podolańska. – Wiara w horoskopy i wróżbiarskie przepowiednie uspokaja lęk przed przyszłością. Brak poczucia bezpieczeństwa, niestabilna sytuacja życiowa zawsze rodzi pytania o to, co ze mną będzie. Wróżka, która zna przyszłość, potrafi nas uspokoić. Innym z powodów są ludzkie frustracje. Czegoś pragniemy, czujemy się samotni, za czymś tęsknimy… Ludziom lżej jest czekać, jeśli ktoś znający przyszłość, powie nam o niej coś więcej. To przywraca nadzieję. Istotną rolę odgrywa również nieumiejętność zadecydowania w ważnych dla nas sprawach. Boimy się złych wyborów i ich konsekwencji. Rada kogoś, kto uważa, że zna przyszłość, prowokuje nas do podjęcia odpowiedniej decyzji, kończąc tym samym przykre dla nas dylematy i wątpliwości. Podolańska uważa, że wróżbici posiadają cechy, które przypisuje się psychologom, ale pożądany końcowy efekt, jest zgoła odmienny od tego, z którym spotykamy się w gabinetach lekarskich. – Rozmowa z psychologiem pozwala przeżywać trudne dla nas uczucia, mierzyć się z wewnętrznymi dylematami, czy nabywać umiejętności znoszenia trudów życia. Zadaniem psychologa jest, by ludzie wychodząc z jego gabinetu, już do niego nie wracali. Wróżbici poprawiają ludziom nastrój, przywracają nadzieję, rozwiewają wątpliwości, ale nie zmieniają człowieka, więc w jakiś sposób się od nich uzależniamy.

I dlatego też groźnym zjawiskiem, który w ostatnim czasie zbiera swoje żniwo jest astroholizm, czyli uzależnienie od wróżb i horoskopów. Pozornie niewinny nałóg może być tragiczny w skutkach. Na astroholikach bardzo często żerują nieuczciwi wróżbiarze, zarabiający w ten sposób naprawdę spore pieniądze. Zdarza się, że stosując techniki psychomanipulacyjne uzależniają swoich klientów nie tylko od wróżb, ale i od samych siebie, zyskując dzięki temu stały dochód. Dlatego też, zanim zdecydujemy się na wizytę u wróżki zastanówmy się, czy nie znajdziemy pomocy u kogoś bliskiego. Może ten ktoś nie zna się na gwiazdach i nie znajdzie nam w kartach miłości, ale na pewno nas wysłucha i doradzi. Dodatkowo zrobi to od serca, a nie tylko za plik banknotów…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *