18-miesięczna Elenka z Zawady w gminie Tarnów od urodzenia choruje na nowotwór złośliwy kości krzyżowo ogonowej, nazywany potworniakiem. Dziecko ma już za sobą kilka operacji, jednak nadal walczy o powrót do zdrowia. Mama dziewczynki założyła w internecie zbiórkę, prosząc o pomoc, ponieważ samotnie opiekuje się dwójką dzieci, przez co nie może podjąć pracy.

Katarzyna Zaucha z córką Elenką

Gdy Elenka była jeszcze w brzuchu swojej mamy lekarze wykryli pierwszego potworniaka, którego wycięli zaraz po jej urodzeniu. Potworniak, który przybiera często nietypowe formy, np. tworu z zębami i włosami ważył wówczas ponad 1 kilogram! Pomimo pierwszej radości z faktu, że zabieg zakończył się sukcesem, to po ponad rocznym leczeniu chemią, składającej się w sumie z 11 cykli, „potwór”, jak nazywa potworniaka mama Elenki, pani Katarzyna Zaucha, po raz kolejny zaatakował jej córeczkę. Lekarze ponownie zoperowali dziewczynkę i także tym razem operacja się powiodła. Niestety nie ma żadnej pewności, że nowotwór jeszcze raz nie zaatakuje dziecka.

– O tym, że Elenka choruje na nowotwór złośliwy kości ogonowej dowiedziałam się w 24 tygodniu ciąży podczas badania USG. Był to dla mnie ogromny cios. Lekarze twierdzili nawet, że szanse na to, iż urodzę żywe dziecko, są bardzo małe. Elenka po urodzeniu przeszła skomplikowaną operację, która trwała ponad 7 godzin. Zabieg był walką o życie mojej córeczki – mówi mama dziewczynki, Katarzyna Zaucha. – Elenka przechodzi już kolejną chemioterapię. Obecna jest najcięższa ze wszystkich do tej pory, czego efektem są wypadające włosy. Cały czas modlę się o jej zdrowie i liczę na pomoc innych ludzi. Ze względu na jej chorobę nie mogę podjąć żadnej pracy i jestem zdana na łaskę najbliższej rodziny, a także zupełnie nieznanych mi osób, które służą mi wsparciem.

Pani Katarzyna oprócz Elenki ma także syna, 3,5-letniego Daniela, który w ubiegłym roku również był o krok od utraty życia. – Synek był okazem zdrowia. W ubiegłoroczne wakacje rozbolało go gardło i pojawiła się u niego gorączka. Lekarz uznał, że to zwykła angina. Niedługo potem trafił do szpitala, gdzie stwierdzono u niego… ostre zapalenie mięśnia sercowego. Natychmiast podłączono go pod respirator. Pamiętam, jak dziś, kiedy podeszli do mnie lekarze i powiedzieli, abym modliła się o cud, a także wezwała księdza, bo szanse na to, iż Danielek wyjdzie z tego cało, są niemal zerowe. Cud sprawił, że wciąż jest ze mną. Dziś jest już zdrowy i to dzięki niemu wierzę, że również Elenka będzie potrafiła poradzić sobie z chorobą – mówi pani Katarzyna.

Potworniak, na którego choruje 18-miesięczna dziewczynka z Zawady to jeden z rodzajów nowotworów germinalnych. Rozwija się on z tzw. wielopotencjalnych komórek zarodkowych, czyli takich, które mogą dać początek każdej tkance, jaka tworzy ludzki organizm. Przyczyny ich powstania nie zostały do końca wyjaśnione, jednak podejrzewa się, że w patogenezie biorą udział zaburzenia cyklu podziałów komórkowych. Potworniaki składają się z komórek, które mogą dać początek każdemu rodzajowi tkanki. Guzy często przybierają nietypowe formy. Mogą mieć postać tworu z zębami i włosami lub torbieli jajników wypełnionych łojem, które osiągają nieraz znaczne rozmiary. Zdarza się również, że potworniak przyjmuje postać guza zbudowanego z pętli jelitowych, mózgu, chrząstki lub kości.

– Moje życie to nieustanny niepokój i strach o zdrowie moich dzieci. Dodatkowo cały czas przemieszczamy się pomiędzy domem, a szpitalem. Dochodzi już do takich sytuacji, że Elenka, kiedy wraca do domu, chce ponownie… wrócić do szpitala. W swoim domu czuje się nieswojo, jak w jakimś obcym pomieszczeniu. Sama mam kłopoty z tym, aby wyspać się w domu, ponieważ przyzwyczaiłam się do spania na rozkładanym fotelu przy szpitalnym łóżku córki. Kiedy mój synek widzi spakowane walizki, które zabieramy ze sobą do szpitala, pyta się, czy w końcu wyjeżdżamy na wakacje. Słowo „wakacje” zna z filmów animowanych z telewizji. Nigdy nie był na prawdziwym wypoczynku. Nie wie, czym jest prawdziwy urlop. Obiecuję mu, że kiedy tylko wszystko się poukłada, razem wyjedziemy odpocząć w wymarzone przez niego miejsce – mówi pani Katarzyna i dodaje, że liczy na pomoc nie tylko najbliższych, ale i zupełnie obcych ludzi, dlatego też zdecydowała się uruchomić w internecie na portalu zrzutka.pl zbiórkę pieniędzy na ratowanie życia i zdrowia córeczki. – Potrzebujemy około 50 tys. zł na dalsze leczenie i opiekę. Ludzie zareagowali na mój apel bardzo pozytywnie. Już udało nam się zebrać około 20 tys. zł. Organizowane są również licytacje przedmiotów w internecie, z których pieniądze są przekazywane na leczenie mojej córki. Jestem za to ogromnie wdzięczna. Zebrane pieniądze posłużą nam na zakup równych urządzeń i przyrządów niezbędnych do dalszej rehabilitacji Elenki. Potrzebuję specjalnych cewników, aby móc odprowadzać z jej organizmu kał, ponieważ córeczka ma usuniętą bardzo dużą liczbę mięśni odbytu. Z tego też względu w ciągu doby zużywam ponad trzykrotnie więcej pampersów, niż w sytuacji, gdybym miała zdrowe dziecko. Potrzebuję również niezliczonej ilości kremów, leków i suplementów, które są obecnie moją jedyną bronią w walce o zdrowie córki. Pieniądze zbieram również na rehabilitację, która będzie konieczna w kolejnych latach jej życia. Będę robić wszystko, co w mojej mocy, aby Elenka mogła w przyszłości chociaż w niewielkiej części żyć i bawić się jak inne dzieci. Wierzę, że przy wsparciu życzliwych mi osób, jest to możliwe…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.