Mateusz Zgorzyk i kolekcja autografów

– Moja kolekcja liczy trzy tysiące autografów. Jest duża, ale nie największa, bo znam osoby, które mają po 10 tysięcy autografów. Rodzina zawsze mi mówi, że to jakieś zabezpieczenie na przyszłość, że ewentualnie będzie co pokazać wnukom. Ja nie wyobrażam sobie dnia, w którym budzę się i mówię – kończę z tym! – mówi Mateusz Zgorzyk, 17-letni kolekcjoner autografów z Sieradza.

neymar_600

Mateusz Zgorzyk

Pewnie niejeden z was zastanawiał się nad tym, jak zdobyć autograf gwiazdy światowego formatu, którą na co dzień możecie podziwiać tylko i wyłącznie na szklanym ekranie. Jedni liczą na cud, że może kiedyś, może gdzieś, może przypadkiem? Inni natomiast wysyłają listy do klubów z prośbą o podpisy gwiazd, lub pokonują masę kilometrów byleby tylko zdobyć ten jeden wymarzony podpis. Taką osobą jest właśnie Mateusz Zgorzyk.
17-letni kolekcjoner z Sieradza swoją przygodę z kolekcjonowaniem podpisów piłkarzy z całego świata rozpoczął w 2008 roku, a dziś może pochwalić się kolekcją liczącą ponad 3 tysiące podpisów. – 8 sierpień 2008 roku. To wtedy wszystko się zaczęło. Dostałem list od Rogera Guerreiro. Napisałem do niego email, czy istniałaby możliwość otrzymania od niego autografu. Strasznie się ucieszyłem, kiedy go otrzymałem. A później już poszło. Kolejny był Marek Saganowski, a później już kolejni i kolejni… – mówi Mateusz.

Listów wysłał multum. Nie na wszystkie otrzymał odpowiedzi, ale jak sam mówi, to wszystko jest wliczone w koszty. – Autografy zbieram od sześciu lat. Teraz czekam na około 300 listów, na które nie dostałem jeszcze odpowiedzi. Wysłanie listu, to około 50% szans na odpowiedź. Najdłużej na odpowiedź czekałem 2 lata. Tyle właśnie „szedł” do mnie list z Manchesteru United od Wayne Rooney’a. W poprzednim roku wysłałem 150 listów. W tym roku jest ich 50. Łącznie, przez okres sześciu lat, wysłałem około tysiąca listów. Ktoś pomyśli – bogaty, to może wysyłać. Ale to nie do końca tak jest. Jeżeli coś sam uzbieram, bądź dostanę pieniądze od rodziców, to wolę wydać to na list do piłkarza, niż na używki, czy jakieś imprezy. Umiem pogodzić jedno z drugim – wyjaśnia kolekcjoner z Sieradza.

W swojej kolekcji ma autografy takich gwiazd futbolu, jak chociażby Cristiano Ronaldo, Neymar, Jose Mourinho, czy Fernando Torres. Za najcenniejszy uznaje jednak zupełnie inny. – Fabio Cannavaro. Pisałem list do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Odpowiedź dostałem pięć miesięcy później. Bardzo ciężko jest uzyskać jego autograf, o co możesz zapytać innych kolekcjonerów. Ale jeżeli chodzi o podpis zebrany osobiście, to oczywiście mimo wszystko najcenniejszy jest ten od Cristiano Ronaldo. Udało mi się go zdobyć podczas spotkania Polska – Portugalia, które odbyło się w Warszawie – mówi.

Nie ukrywa jednak, że jest kilka autografów, których szczególnie brakuje w jego kolekcji i wcale nie zalicza do nich autografu Leo Messiego! – Najbardziej w kolekcji brakuje mi osób, które już niestety nie żyją, jak chociażby Kazimierz Górski, czy Kazimierz Deyna. A z tych żyjących? To na pewno Pele, czy Maradona. Na te podpisy poluję teraz najbardziej. A co z Messim? – Szczerze, to nie za bardzo za nim przepadam, jak i za całą FC Barceloną. Poza tym naprawdę ciężko jest zdobyć autografy od gwiazd światowego formatu. Czasami zdarza się, że ktoś ci odpisze, złoży autograf na zdjęciu, a później okazuje się, że jest to tzw. stamp, lub też autograf złożony przez kogoś z osób odpisujących na listy w danym klubie. Nie widziałem jeszcze oryginalnego podpisu Leo Messiego, który wysłałaby FC Barcelona. Na taki podpis raczej nie ma co liczyć. Ja sam znam kilku kolekcjonerów, którzy po napisaniu listu otrzymali z Barcy kilka autografów, które tak naprawdę w ogóle nie przypominają oryginałów. Trochę to smutne, ale prawdziwe – mówi z żalem.

Czasami naprawdę ciężko jest zdobyć autograf, o czym młody kolekcjoner przekonał się chociażby podczas zbierania autografów piłkarzy Sportingu Lizbona. – To były niewątpliwie najtrudniej zebrane autografy. Piłkarze Sportingu Lizbona przylecieli wtedy na mecz 1/16 finału Ligi Europy z Legią Warszawa. Ochroniarze w ogóle nie pozwalali na podejście do piłkarzy i poproszenie ich o podpisy. Mi się to udało. Zdobyłem autograf nawet samego trenera Sportingu – Sa Pinto! Zebrałem wtedy wszystkich piłkarzy tego portugalskiego klubu. A było o to naprawdę mega ciężko. Szanse były niemal zerowe.

Wysyłając list do klubu można liczyć nie tylko na autograf danego zawodnika, ale i pamiątkę związaną z daną drużyną. – To prawda. Kluby oprócz autografów często wysyłają również jakieś pamiątki. Kiedyś jeden z moich znajomych otrzymał szalik z Benfiki Lizbona. Ja sam zebrałem sporo przypinek z herbami klubów, czy też gazetki klubowe. Jednak nic nie cieszy tak bardzo jak podpis danego zawodnika. Kiedy dostanę plakat, bądź inną rzecz, to wolę podarować to jakiemuś znajomemu, który kibicuje danemu klubowi, bo wiem, że on będzie miał z tego większą radość, niż ja – tłumaczy 17-latek.

A jak się ma do tego wszystkiego rywalizacja z innymi kolekcjonerami? Mateusz nie ukrywa, że czasami bywa bardzo ostra. – Rywalizacja pomiędzy kolekcjonerami jest ogromna. Kiedy zbiera się autografy osobiście, to co chwila są przepychanki, czy też wyzwiska. Ale to chleb powszedni życia kolekcjonera. Czasami wymieniamy się jednak autografami. Znam kilku kolekcjonerów z Rosji, Ukrainy, Anglii, Niemiec… W tygodniu potrafię wysłać 5 listów z autografami w celu wymiany z innymi kolekcjonerami. To jest karuzela i ona cały czas się kręci. Niektórzy kolekcjonerzy preferują ilość, a nie jakość. Ja raczej preferuję tę drugą formę. Są również, które zbierają autografy, tylko po to, aby je później sprzedać. Powiem szczerze, że tego nie pochwalam, ale cóż zrobić? – mówi.

Na pytanie, co poradziłby osobom, które właśnie dziś chciałyby rozpocząć swoją przygodę z kolekcjonowaniem autografów, mówi bez zająknięcia – wytrwałość. – Nie można się poddawać. To nie jest tak, że wysyłasz list do zawodnika i za tydzień dostajesz odpowiedź. To hobby uczy cierpliwości. Ktoś odpisze po miesiącu, po dwóch miesiącach, a ktoś inny nie odpisze wcale. Wytrwałość jest najważniejsza. Nie można się poddawać. Ważne jest to, aby wiedzieć jaką chce się mieć kolekcję. Ja osobiście skupiam się na byłych i obecnych piłkarzach Manchesteru United. Mam tego multum. Bodajże 120 osób. Od zakończenia EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie postanowiłem sobie, że zbiorę autografy wszystkich piłkarzy, oraz trenerów, którzy brali udział w tej imprezie. W tej chwili brakuje mi bodajże 78 autografów, więc patrząc na ogólną liczbę, nie jest ona zbyt duża. Z trenerów brakuje mi tylko Olega Błochina. Nie jest źle – cieszy się Mateusz.

Na końcu starałem się przekonać Mateusza, że z miłą chęcią odkupiłbym od niego całą kolekcję, jednak szybko zostałem zbyty. – Moja kolekcja liczy trzy tysiące autografów. Jest duża, ale nie największa, bo znam osoby, które mają po 10 tysięcy autografów. Rodzina zawsze mi mówi, że to jakieś zabezpieczenie na przyszłość, że ewentualnie będzie co pokazać wnukom. Ja nie wyobrażam sobie dnia, w którym budzę się i mówię – kończę z tym! Mojej kolekcji nie da się wycenić. Jedna osoba da ci za taki autograf 100 zł, a druga da ci 5 zł. Ale ja nie wyobrażam sobie tego, abym mógł ją sprzedać. To nie wchodzi w rachubę – kończy kolekcjoner z Sieradza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *