Zimna wiosna uderzy po kieszeniach!

Rolnicy z powiatu tarnowskiego nie mają wątpliwości – tak tragicznej dla rolnictwa wiosny nie było od lat! Niskie temperatury, grad, silny wiatr i deszcz spowodowały liczne straty w uprawach. Niestety skutki niesprzyjającej aury oprócz rolników odczujemy również my sami. Ceny za niektóre z owoców w porównaniu do ubiegłego roku mają wzrosnąć nawet dwukrotnie!

Przez niesprzyjającą aurę nie tylko jabłonie, truskawki, czy winogrona, ale również czereśnie są w opłakanym stanie

– Nie pamiętam już tak zimnej wiosny. Ten sezon zapowiada się katastrofalnie. Blisko 90 proc. kwiatów jabłoni zmarzło. Już teraz przypuszczam, że cena jabłek wzrośnie co najmniej dwukrotnie – mówi Barbara Kubis, właścicielka największego w Tarnowie sadu. Podobnych przypadków w całym powiecie jest mnóstwo. Nikt nie spodziewał się, że tegoroczna wiosna może być tak kapryśna. Zakładano, że będzie mokra, ale ciepła. Niskie temperatury zaskoczyły wszystkich.

Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej w Krakowie twierdzi, że sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna, więc w przeciwieństwie do rolników stara się zachować spokój. – Sytuacja jest, jaka jest, ale nie jestem pesymistą. Na obecną chwilę wiemy, że najbardziej ucierpiały uprawy truskawek, wiśni, moreli, brzoskwiń i czereśni. Nie za ciekawie jest również z winogronami. W przypadku moich winorośli praktycznie wszystko zmarzło. To, że ceny w sklepach za krajowe warzywa i owoce pójdą w górę, jest pewne. Już dziś za kilogram truskawek trzeba zapłacić 13-14 zł, a może się okazać, że za chwilę zapłacimy jeszcze więcej – mówi dyrektor MIR dodając jednocześnie, że z racji kapryśnej aury Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedłużyło składanie wniosków o dopłaty bezpośrednie oraz obszarowe do 31 maja. – Tego typu wniosek rolnik składa w momencie, kiedy zasieje lub zasadzi ziemniaki, buraki i zboża jare. W poprzednich latach nie było z tym problemu, jednak tegoroczna aura sprawiła, że zrobiło to niewielu, stąd przedłużenie terminu.

Kolejnym problemem, który spotka rolników podczas obecnego sezonu, może być brak wypłaty odszkodowań związany z ubezpieczeniem od przymrozków. Wielu rolników zaczęło podpisywać umowy z zakładami ubezpieczeń dopiero 15 kwietnia, czyli w momencie wejścia w życie znowelizowanej ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Przymrozki rozpoczęły się już na początku kwietnia, więc gdyby umowy zaczęły obowiązywać w dniu ich zawarcia, problemu praktycznie by nie było. Na niekorzyść rolników działa jednak okres ochronny, który następuje dopiero po dwóch tygodniach od podpisania umowy, a to z kolei oznacza, że sadownik, który zawarł polisę 15 kwietnia, otrzyma odszkodowanie za ewentualne straty, które pojawiły się dopiero po 29 kwietnia.

Andrzej Kawalec, kierownik z Wydziału Rolnictwa Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie mówi, że szkody wyrządzone przymrozkami zgłosiło już 7 gmin z powiatu tarnowskiego. – Łącznie ucierpiało 76 hektarów upraw, jednak w przypadku Rzepiennika Strzyżewskiego szkody wystąpiły nie tyle z przymrozków a z opadu gradu. Na obecną chwilę starty w powiecie oszacowano na blisko 735 tys. zł. W całym województwie małopolskim jest to już 6 mln 591 tys. zł., jednak dokładne liczby poznamy dopiero w momencie, kiedy szkody oszacuje specjalna komisja powołana przez wojewodę. Sporządzony przez nią protokół może być później wykorzystany w celu uzyskania pomocy państwa.

Pytani przez nas rolnicy nie ukrywają, że planowali w tym roku podwyższyć ceny swoich warzyw i owoców o około 10-15 proc. Teraz sytuacja zmieniła się na tyle, że podwyżki 40-50 proc. są nieuniknione, a niektóre z owoców i warzyw będą droższe nawet i o 100 proc. – Rozmawialiśmy w swoim gronie na ten temat. Wpływ na podwyżkę cen miało m.in. podwyższenie płacy minimalnej w Polsce, wzrost cen paliwa, opłat za prąd, czy inflacja. Przymrozki sprawiły, że kwoty, jakie trzeba będzie zapłacić za nasze produkty, będą jeszcze większe – mówi Jan Czaja, członek Stowarzyszenia „Grupa OD ROLNIKA”. – Rolnictwo w ostatnim czasie nie jest zbyt dochodowe. To, co uda nam się wyhodować, w większości wystarcza jedynie na zaspokojenie naszych potrzeb. Młodych rolników jest jak na lekarstwo. Dodatkowo tegoroczne plony będą niższe niż w latach ubiegłych, więc cały ten szereg niesprzyjających okoliczności przełoży się na wzrost cen w sklepach. Oczywiście osobom, które nie będą miały zamiaru płacić takich pieniędzy za polskie jabłka, gruszki, czy truskawki, zawsze pozostaje żywność z importu, która często jest zdecydowanie tańsza, jednak nie zawsze lepsza i zdrowsza…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *