Żłobki bardziej dostępne, ale czy równie bezpieczne?

Dzięki zaproponowanym przez resort rodziny zmianom w tzw. ustawie żłobkowej przybędzie nowych placówek opieki i miejsc w już istniejących. Na zmianach mają skorzystać przede wszystkim rodzice maluchów, dla których do tej pory brakowało miejsca w żłobkach. Nie brakuje jednak i głosów krytyki, chociażby ze strony samych opiekunek, które mówią wprost – więcej dzieci, to również zmniejszenie ich bezpieczeństwa.

fot. by Elnaz6, wikipedia.com

Proponowany przez Ministerstwo Rodziny projekt w ustawie o opiece nad dziećmi do lat trzech przewiduje szereg zmian, którymi miałyby zostać objęte żłobki. Zgodnie z nimi, zwiększona ma zostać liczba dzieci pod opieką opiekuna w żłobku lub klubie dziecięcym. Obecnie opiekun może mieć pod opieką ośmioro dzieci, a w przypadku, gdy w grupie znajduje się dziecko niepełnosprawne, dziecko wymagające szczególnej opieki lub dziecko, które nie ukończyło pierwszego roku życia – pięcioro. Resort chce, by opiekun mógł mieć pod opieką 10 dzieci, jeżeli wszystkie maluchy miałyby ukończone 2 lata i w grupie nie znajdowało się dziecko niepełnosprawne lub wymagające szczególnej opieki. Oprócz tego, zniesiony ma być również wymóg mówiący o tym, że żłobki muszą posiadać dwie sale – jedną do odpoczynku i drugą do zabawy. Według proponowanych zmian wystarczy posiadać jedno pomieszczenie, jednak z zastrzeżeniem, że placówki zapewniają miejsce do odpoczynku dzieci. Nie mniejsze kontrowersje wzbudza również zapis mówiący o tym, że opiekunem będzie mogła być osoba z dowolnym wykształceniem wyższym, która w programie nauczania miała zagadnienia związane z opieką lub rozwojem małego dziecka. Obecnie opiekę mogą sprawować m.in. pielęgniarka, czy nauczyciel wychowania przedszkolnego. Wymagane ma być również sprawdzanie nowo zatrudnianych, czy nie figurują w bazie Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

– Z jednej strony zmiana przepisów powinna pomóc rodzicom dzieci, dla których dziś nie ma miejsca w publicznych żłobkach, jednak z drugiej strony ich bezpieczeństwo na pewno się zmniejszy. Już teraz opiekunka ma problem z poradzeniem sobie z ośmioma dziećmi, a co dopiero kiedy przyjdzie jej się zmierzyć z dziesiątką maluchów. Przecież nie są to osoby dorosłe. Wciąż niewiele rozumieją i ciężko sprawować nad nimi całkowitą kontrolę – mówi matka dwuletniej dziewczynki uczęszczającej do jednego z tarnowskich żłobków.

Podobnego zdania jest Ewa Brzeska, dyrektorka Zespołu Żłobków w Tarnowie, która nie ukrywa, że wszystkie z proponowanych przez ministerstwo zmian wzbudzają wśród pracowników żłobków duże kontrowersje. – Nie ma wątpliwości, że proponowana zmiana, dotycząca zwiększenia liczby dzieci z 8 do 10 przypadająca na jednego opiekuna wpłynie na zmniejszenie bezpieczeństwa w czasie pobytu maluchów w żłobku. Obowiązujący czas pracy opiekunów w żłobkach wynosi 40 godzin tygodniowo, czyli 8 godzin dziennie. To znacznie więcej, niż chociażby w przedszkolach, gdzie nauczyciel wychowania przedszkolnego pracuje z dziećmi po 5 godzin.

Obecnie pod opieką Zespołu Żłobków w Tarnowie znajduje się sześć placówek, do których uczęszcza około 382 dzieci. Przy obecnej liczbie zatrudnionych opiekunek, na jedną przypada ośmioro dzieci. Według Ewy Brzeskiej taka sytuacja w zupełności zabezpiecza potrzeby mieszkańców Tarnowa w zakresie usług opiekuńczych nad dziećmi w wieku do trzech lat. – W celu zagwarantowania miejsc dla dzieci gmina miasta Tarnów sukcesywnie od 2011 roku realizowała resortowy program „Maluch” dotyczący rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat trzech, którego celem było stworzenie dodatkowych miejsc w żłobkach dla dzieci. W wyniku realizacji programu zwiększono o 90 liczbę miejsc, a także podniesiono standardy pobytu oraz opieki nad maluchami. Kolejne zmiany być może spowodują zwiększenie liczby miejsc o kolejne, ale czy warto przeprowadzać je takim kosztem? Dotychczasowe wymagania dotyczące zatrudnienia opiekunów w żłobkach zapewniają prawidłową opiekę oraz zajęcia dydaktyczne w formie zabawy. Natomiast nowe proponowane wymogi dotyczące wykształcenia, gdzie warunkiem jest jedynie teoretyczne przerobienie podczas studiów zagadnień związanych z opieką lub rozwojem małego dziecka, pogorszą prawidłową opiekę i obniżą rozwój maluchów w żłobku.

Podobnego zdania jest Agnieszka Kutek z niepublicznego żłobka „Chata Skrzata w Tarnowie”, która dodaje również, że nie wyobraża sobie sytuacji, kiedy w jednym pomieszczeniu znajdują się bawiące się dzieci wraz z maluchami, którym właśnie przygotowywane są łóżka do popołudniowej drzemki. – Przecież to praktycznie niewykonalne. W jednym pomieszczeniu mają znaleźć się maluchy, które w trakcie zabawy głośno krzyczą, a także dzieci próbujące zasnąć… Czy ktoś zastanowił się nad tym, jak ma to funkcjonować? – pyta pani Agnieszka i dodaje, że wolnych miejsc w prywatnych żłobkach jest mnóstwo, jednak rodzice nie chcą zapisywać swoich pociech, ponieważ muszą liczyć się ze zdecydowanie większymi kosztami, niż w publicznych placówkach. Dla porównania w „Chacie Skrzata” rodzice za 45- godzinny karnet wraz z wyżywieniem muszą liczyć się z wydatkiem 600zł, gdzie za pobyt malucha w żłobku publicznym pobierana jest opłata stała w wysokości 109 zł miesięcznie oraz opłata za wyżywienie wynosząca 4zł dziennie. – W rzeczywistości frekwencja obecności dzieci w żłobku kształtuje się na poziomie 60 proc. Większość dzieci albo nie przychodzi, ponieważ zachorowała albo rodzic nie poszedł do pracy i zostają z nim w domu. Oznacza to, że po proponowanych zmianach i tak opiekunowie w żłobkach zajmowaliby się maksymalnie sześcioma maluchami. Mówię to chociażby z własnego doświadczenia, gdzie w naszym żłobku w chwili obecnej na jedną opiekunkę przypada piątka dzieci.

W ministerstwie proponowane zmiany tłumaczą tym, że dzięki powiększeniu grup, więcej dzieci znajdzie miejsce w żłobku, natomiast obniżenie wymagań lokalowych (jedna sala zamiast dwóch) spowoduje prawdziwy boom na otwieranie tego typu placówek, a czesne zdecydowanie spadnie. Oszacowano, że wprowadzenie nowych rozwiązań pozwoli na stworzenie ok. 100 tys. miejsc opieki dla najmłodszych. Pytanie tylko, czy nie kosztem samych maluchów…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *