Uczniowie z Tarnowa i regionu wrócili do szkół. Na jak długo? Z racji wciąż szalejącego na całym świecie koronawirusa, trudno to przewidzieć. Przed dyrektorami poszczególnych placówek spore wyzwanie, ponieważ muszą zadbać o bezpieczeństwo sanitarne w swoich szkołach. Nauczyciele obawiają się nie tylko o swoje zdrowie, ale także o sprostanie zaleceniom, jakie przed nimi postawiono. Jedno jest pewne – ten rok szkolny będzie prawdziwym testem dla wszystkich.

Sposób organizacji zajęć w szkołach w głównej mierze będzie spoczywał na barkach dyrektorów poszczególnych placówek. (fot. Canva)

Wytyczne dla szkół budzą niepokój

Rok szkolny 2020/2021 będzie inny niż poprzednie. Wszystko w związku z wciąż panującą na świecie pandemią koronawirusa. MEN, MZ i GIS stworzyły wytyczne dla publicznych i niepublicznych placówek oświatowych. Przede wszystkim Ministerstwo Edukacji Narodowej bierze pod uwagę trzy warianty kształcenia w czasie rozpoczętego właśnie nowego roku szkolnego. Wariant „A” to tradycyjna forma kształcenia. Oznacza to, że w szkole funkcjonuje tradycyjne kształcenie, przy czym obowiązują wytyczne GIS, MZ i MEN. W przypadku wystąpienia zagrożenia epidemiologicznego dyrektor szkoły, po uzyskaniu pozytywnej opinii Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego i za zgodą organu prowadzącego, będzie mógł częściowo lub w całości zawiesić stacjonarną pracę szkół i placówek, o czym mówią już warianty „B” oraz „C”. Wariant „B” związany jest z mieszaną formą kształcenia, czyli metodą hybrydową. W tym przypadku dyrektor będzie mógł zawiesić zajęcia grupy lub nawet całej szkoły w zakresie wszystkich lub poszczególnych zajęć i prowadzić kształcenie na odległość. Z kolei wariant „C” zakłada kształcenie zdalne uczniów. Stanie się tak, kiedy dyrektor szkoły podejmie decyzję o zawieszeniu zajęć stacjonarnych na określony czas i wprowadzeniu w całej szkole kształcenia na odległość. Konieczna będzie w tym przypadku zgoda organu prowadzącego i pozytywna opinia sanepidu.

Sposób organizacji zajęć w szkołach w głównej mierze będzie spoczywał na barkach dyrektorów poszczególnych placówek. Wytyczne, które przedstawiło MEN, są jednak bardzo rygorystyczne i zastosowanie się do wszystkich procedur w opinii wielu osób będzie wręcz niemożliwe. Najważniejsze zapisy mówią o tym, że do szkoły może uczęszczać uczeń bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych oraz gdy domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji w warunkach domowych. Poza tym uczniowie mogą być przyprowadzani do szkoły i z niej odbierani przez opiekunów bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych. Przy wejściu do budynku szkoły należy zamieścić informację o obowiązku dezynfekowania rąk oraz instrukcję użycia środka dezynfekującego. Wszystkim wchodzącym do budynku szkoły należy umożliwić skorzystanie z płynu do dezynfekcji rąk. Rekomenduje się posiadanie termometru bezdotykowego (co najmniej jeden termometr dla szkoły) i dezynfekowanie go po użyciu w danej grupie. Uczniowie mają za zadanie posiadać własne przybory i podręczniki, które w czasie zajęć mogą znajdować się na stoliku szkolnym ucznia, w tornistrze lub we własnej szafce, jeżeli szkoła posiada szafki. Uczniowie nie powinni wymieniać się przyborami szkolnymi między sobą. Podczas ustalania bezpiecznych zasad korzystania z szatni, jeżeli jest taka możliwość, należy udostępnić uczniom co drugi boks lub wprowadzić różne godziny przychodzenia uczniów do szkoły. W miarę możliwości rekomenduje się taką organizację pracy i jej koordynację, która umożliwi zachowanie dystansu między osobami przebywającymi na terenie szkoły, szczególnie w miejscach wspólnych i ograniczyć gromadzenie się uczniów na terenie szkoły (np. różne godziny przychodzenia uczniów z poszczególnych klas do szkoły, różne godziny przerw lub zajęć na boisku) oraz unikanie częstej zmiany pomieszczeń, w których odbywają się zajęcia. Dodatkowo obowiązują ogólne zasady higieny: częste mycie rąk (po przyjściu do szkoły należy bezzwłocznie umyć ręce), ochrona podczas kichania i kaszlu oraz unikanie dotykania oczu, nosa i ust.

Ponownie zdalne nauczanie?

Wiesław Wójcik, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Gromniku uważa, że szkoły nie mają szans zastosować się do wszystkich wytycznych z tego względu, iż klasy są zbyt liczne. – Rekomenduje się np. różne godziny przychodzenia uczniów z poszczególnych klas do szkoły. W przypadku naszej szkoły, ale nie tylko, jest to niewykonalne. Uczęszczają do nas dzieci z całego regionu. Przyjeżdżają autobusami, które kursują w wyznaczonych godzinach. Nie ma możliwości, aby poszczególne klasy rozpoczynały zajęcia o różnym czasie. Będziemy starać się, aby uczniowie odbywali w ciągu dnia wszystkie lekcje w tej samej klasie. Przemieszczaliby się wówczas jedynie nauczyciele. W strefach wspólnych, które zostały zorganizowane w naszej placówce, oprócz zachowania dystansu chciałbym, aby uczniowie obowiązkowo zakładali maseczki. Będziemy starać się opierać naszą pracę o jak najwięcej wytycznych MEN, chociaż ciężko będzie zastosować wszystkie procedury – mówi dyrektor i dodaje, że nie widzi po nauczycielach z ZSOiZ w Gromniku większego niepokoju związanego z rozpoczęciem dość specyficznego roku szkolnego. – Część nauczycieli obawia się koronawirusa, a inni bardziej obawiają się wszystkich procedur z niego wynikających. Nie ma jednak jakiś większych obaw. Jesteśmy gotowi na pracę w takich warunkach. W sytuacji, kiedy w naszej placówce pojawiłby się przypadek zarażenia COVID19, podejmiemy odpowiednie kroki. Wówczas bardziej byłbym skłonny wprowadzić u nas naukę zdalną, a nie metodę hybrydową. Uważam zresztą, że niewiele placówek w Polsce mogłoby zastosować wariant, kiedy połowa uczniów uczęszcza na zajęcia w szkole, a druga połowa uczy się poprzez ich transmisję w domu. Do tego potrzebna jest odpowiednia technologia, której większość placówek nie posiada. Nie boję się jednak powrotu do nauki zdalnej. W ubiegłym roku szkolnym udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie prowadzić ją na wysokim poziomie, o czym świadczył wysoki procent zdanych egzaminów maturalnych. Patrząc przez pryzmat tego, jak wygląda obecnie nauka np. w niemieckich szkołach, mam przeczucie, że nauka zdalna powróci u nas wcześniej, czy później. To raczej nieuniknione.

W podobnym tonie wypowiada się Andżelika Pach, dyrektorka SP 1 w Tarnowie, która uważa, że szkoły muszą przynajmniej starać się zastosować do jak największej liczby wytycznych, aby zapewnić bezpieczeństwo uczniom oraz pracownikom. – Na pewno jest to dla nas nowa i przede wszystkim nienormalna sytuacja, ale musimy stawić jej czoła. Nasza szkoła została przed rozpoczęciem roku szkolnego podzielona na obszary wspólne i oddzielne. Niektóre elementy wyposażenia klas zostały usunięte z pomieszczeń. Zajęcia rozplanowaliśmy w taki sposób, aby uczniowie klas 1-3 i 4-8 nie mieli ze sobą kontaktu. Jesteśmy również przygotowani na ewentualność wprowadzenia nauki zdalnej. W ubiegłym roku szkolnym korzystaliśmy z platformy Microsoft Teams, która świetnie sprawdziła się w nauce uczniów i w tym roku w razie konieczności też będziemy z niej korzystać. Nie wykluczamy również nauki metodą hybrydową, w przypadku, gdyby w naszej placówce pojawił się koronawirus, chociaż będzie to wymagało od nas zapewne jeszcze sporo wysiłku.

Nauczyciele w niepewności

Również nauczyciele tarnowskich szkół oraz placówek z regionu zastanawiają się, jak sprostają wymaganiom narzuconym przez MEN. Szczególnie w trudnej sytuacji znaleźli się… wuefiści. Przedstawione przez MEN wytyczne dotyczące przeprowadzania zajęć z wychowania fizycznego w opinii wielu nauczycieli tego przedmiotu są nie do zastosowania.

– Jeden z punktów przedstawionych przez MEN mówi o tym, że w sali gimnastycznej używany sprzęt sportowy oraz podłoga powinny zostać umyte detergentem lub zdezynfekowane po każdym dniu zajęć, a w miarę możliwości po każdych zajęciach. W salach przeznaczonych do ćwiczeń piłki, skakanki, obręcze i inne sprzęty wykorzystywane podczas zajęć muszą być czyszczone lub dezynfekowane. Podczas zajęć sportowych, w których nie można zachować dystansu, należy ograniczyć ćwiczenia i gry kontaktowe takie jak sztuki walki, gimnastyka, koszykówka, piłka ręczna i zastąpić je innymi – np. siatkówką, lekkoatletyką, treningiem przekrojowym, tenisem stołowym i ziemnym, badmintonem. Jeżeli jest taka możliwość, zajęcia wychowania fizycznego powinny odbywać się na otwartej przestrzeni. Nie wyobrażam sobie, że z dnia na dzień nasi uczniowie na WF-ie będą grać jedynie w tenisa stołowego, zwłaszcza że w moim odczuciu to i tak nie rozwiązuje problemu braku kontaktu pomiędzy młodzieżą. Przy stole grać może dwóch uczniów, a gdzie w tym czasie znajdują się pozostali? – zastanawia się Ryszard Okoński, nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej im. Lanckorońskich w Zakliczynie.

Marcin Zaród, nauczyciel języka angielskiego i WF-u w V LO im. Janusza Korczaka w Tarnowie, Nauczyciel Roku 2013, mówi, że podchodzi do wytycznych, jakie narzuca MEN, ze spokojem, ponieważ mają one przede wszystkim wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa w szkołach. – To dla nas wszystkich niecodzienna sytuacja, do której musimy podejść z dużą dozą wyrozumiałości dla siebie nawzajem i do uczniów, choć zapewne wiele praktycznych rzeczy dopiero „wyjdzie w praniu”. Oczywiście są pewne aspekty, które wg mnie niełatwo będzie zrealizować, jak choćby obowiązek zachowania dystansu społecznego w czasie przerw. Pamiętajmy, że to właśnie ten czas jest dla wielu uczniów bardzo ważny, bo wtedy mogą porozmawiać swobodnie ze swoimi kolegami, co jest niezwykle ważne w podtrzymywaniu wzajemnych relacji. Wtedy też mogą odetchnąć po 45 minutach lekcji, więc warto zadbać, aby mogli to zrobić w możliwie efektywny sposób. Poza tym wciąż czekamy na ustalenia dotyczące tego, czy konieczne będzie mierzenie temperatury każdemu z uczniów przed wejściem do szkoły. Z drugiej strony nasza szkoła od paru lat inwestowała w pojedyncze ławki dla uczniów oraz specjalne siedziska z pulpitami, których wykorzystanie ułatwi zachowanie dystansu społecznego między uczniami na lekcjach. Optymizmem napawa też to, że nasza szkoła jest zdecydowanie lepiej przygotowana na ewentualne przejście w tryb hybrydowy lub tryb edukacji zdalnej. Niedawno nauczyciele przeszli szkolenie z wykorzystania ujednoliconej platformy, która znacznie taką pracę usprawni i uczniom będzie łatwiej uczestniczyć w e-lekcjach, gdyby niestety wydarzyła się sytuacja, w której na przykład cała klasa musiała się udać na kwarantannę. To o wiele lepsze przygotowanie niż w poprzednim roku szkolnym, kiedy nauka zdalna spadła na nas, jak grom z jasnego nieba.

Bogumiła Porębska, dyrektorka wydziału edukacji w tarnowskim magistracie wierzy, że dyrektorzy poszczególnych szkół staną na wysokości zadania, jednak nie ukrywa, że będzie to wymagało nie lada wysiłku z ich strony. – Fakty są takie, że cała odpowiedzialność związana z edukacją uczniów w czasie koronawirusa spada na dyrektorów szkół. MEN niejako umywa ręce. Dziwnym pomysłem w moim odczuciu jest nauka metodą hybrydową. W takim przypadku poszczególne klasy musiałyby zamienić się w mini studia telewizyjne. Uważam, że jest to niewykonalne. Dodatkowo mając doświadczenie z końcówki poprzedniego roku szkolnego, przedstawiciele MEN powinni wybrać jedną platformę dla wszystkich szkół w Polsce do nauki zdalnej. Tego również zabrakło. Wiele osób zastanawia się, jak w tak wyglądających szkołach odnajdzie się młodzież. Ja wierzę w młodych ludzi i myślę, że są na tyle rozsądni i odpowiedzialni, iż doskonale zdają sobie sprawę, że również od ich zachowania zależy, jak długo będą musieli uczyć się w takich warunkach. Uczniowie bardzo zatęsknili za szkołą. Brakowało im kolegów, nauczycieli, ale i lekcji. Wierzę, że pomimo tego, iż czeka ich naprawdę trudny czas, dadzą sobie radę, a nauczyciele będą ich w tym wspierać.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.