Od ponad tygodnia w całej Polsce trwa „Strajk Kobiet”, który odbywa się również w Tarnowie. Kobiety protestują wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Panie nie zgadzają się na delegalizujące dotychczas obowiązujące przepisy dopuszczające aborcję ze względu na trwałe uszkodzenie płodu. I chociaż w tarnowskich protestach uczestniczy tysiące ludzi, nie brakuje też takich osób, które pochwalają decyzję Trybunału Konstytucyjnego i bronią m.in. kościołów, które w trakcie strajków zostały zaatakowane przez protestujących.

Kobiety walczą o swoje prawa
22 października Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej orzekł, że przepisy zezwalające na aborcję w przypadku stwierdzenia ciężkiego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby płodu są niezgodne z Konstytucją RP. Wyrok został podjęty większością trzynastu głosów, przy dwóch zdaniach odrębnych. Z wyrokiem nie zgodzili się i złożyli zdania odrębne: prof. Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski. Od tego dnia, w różnych regionach kraju, odbywają się protesty, przede wszystkim kobiet, które nie zgadzają się na taki zapis w prawie. Strajk ma miejsce również w Tarnowie, gdzie kilka tysięcy osób każdego dnia o godz. 19 wychodzi na ulice by dać wyraz swojego niezadowolenia z podjętej przez Trybunał Konstytucyjny decyzji.

Tarnowskie demonstracje mają raczej spokojny przebieg. Nie dochodzi do aktów przemocy, wandalizmu, czy agresji. Podobnie jednak, jak w całym kraju, pojawiają się natomiast niecenzuralne i wulgarne okrzyki oraz transparenty. Każdego dnia, przeważnie młodzi ludzie, gromadzą się pod biurem poselskim Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Rybnej, gdzie skandują pierwsze hasła oraz na znak protestu zapalają znicze. Następnie demonstranci, w asyście policji przechodzą głównymi ulicami Tarnowa i wracają pod biuro poselskie PiS.
– Jesteśmy tu po to, ponieważ chcą nam odebrać naszą wolność – mówi nam jedna z protestujących kobiet. – Kobiety w całej Polsce łączą się w jednym celu – wywalczyć prawo do własnego wyboru. W naszym odczuciu orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego odbiera nam prawo do decydowania o przerwaniu ciąży, czyli do bezpiecznej aborcji. Nie możemy na to pozwolić! Stworzyli dla nas piekło! Walczymy o zmianę tego zapisu! W kolejnych dniach zamierzamy dalej protestować.

Z racji zakazu publicznych zgromadzeń w związku z ograniczeniami związanymi z pandemią koronawirusa, w Tarnowie oficjalnie organizowane są… spacery ulicami miasta. – Jestem pozytywnie zaskoczony tym, że mieszkańcy Tarnowa tak pozytywnie reagują na nasz apel. Jest to budujące, że wszyscy jednoczymy się w jednej sprawie, czyli obronie praw kobiet. Ludzie nie zgadzają się z polityką, którą w tej chwili uprawia PiS, tym jak postąpił z losem kobiet. Zdecydowaliśmy się na formę spacerowych protestów. Mamy w Tarnowie biuro poselskie PiS i biuro poselskie Konfederacji. To pod tymi budynkami najczęściej protestujemy. Naszym celem nie jest paraliż miasta, czy zrobienie w mieście jakiejkolwiek anarchii, a solidarność z osobami, które protestują w całej Polsce. Protesty przebiegają bardzo pokojowo, pomimo olbrzymich emocji, jakie panują w poszczególnych osobach – mówi Kamil Mitera z Młodej Lewicy w Tarnowie, który jest współorganizatorem protestów.

Różne postulaty
Kilka dni temu liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet ogłosiły, czego żądają od władzy. Głównym postulatem jest… dymisja rządu Prawa i Sprawiedliwości. „Chcemy prawdziwego Trybunału Konstytucyjnego, chcemy prawidłowego Sądu Najwyższego, chcemy prawdziwego Rzecznika Praw Obywatelskich, chcemy nowelizacji budżetu, chcemy kasy na ochronę zdrowia, chcemy kasy dla pracowników, chcemy pomocy dla przedsiębiorców, chcemy pomocy dla sektora kultury, chcemy pełni praw kobiet, chcemy legalnej aborcji, chcemy edukacji seksualnej, chcemy antykoncepcji, chcemy pełni praw człowieka, chcemy poszanowania praw osób z niepełnosprawnościami. Chcemy dymisji rządu i powołujemy Radę Konsultacyjną, tak jak na Białorusi, która będzie pracować nad tym, jak posprzątać ten burdel, który PiS nam tu urządził. Chcemy świeckiego państwa, w tym zaprzestania finansowania Kościoła z budżetu” – mówiła w nagraniu opublikowanym na instagramowym profilu „Strajku Kobiet”, Marta Lempart, liderka protestów, podkreślając również konieczność wyprowadzenia lekcji religii ze szkół.

Nie wszystkim takie postulaty przypadły jednak do gustu, ponieważ „Strajk Kobiet” w głównej mierze miał wiązać się z walką o prawa kobiet. Kamil Mitera nie obawia się jednak tego, że część osób zrezygnuje z tego faktu z dalszych protestów. – W swoim ostatnim wystąpieniu Jarosław Kaczyński próbuje odwrócić uwagę od partii, aby wszyscy obywatele bronili Kościoła, co jest bardzo słabym zagraniem. Nie damy się na to nabrać i nie popuścimy w tym temacie partii rządzącej. Postulaty, które ostatnio pojawiły się w sieci są postulatami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. My nie jesteśmy w tej organizacji, więc wszystkie protesty organizujemy na własną rękę i z własnej inicjatywy. Chcemy pokazać nasz wspólny sprzeciw, nie patrząc czy należymy do ogólnopolskiego strajku, czy też nie. Wszyscy chcemy dla naszego kraju jak najlepiej. Co do postulatów, to znajduje się tam kilkanaście różnych spojrzeń na świat i nie każdy musi się ze wszystkimi kwestiami zgadzać. Nastroje, które panują w naszej grupie protestujących są bardzo pozytywne i poszczególne postulaty raczej nie stanowią dla nikogo problemu. Ludzie w końcu nie są zaślepieni tym, co wyprawia się w naszym kraju, przejrzeli na oczy i wyszli zaprotestować. To na pewno budujące.

W obronie wartości i kościołów
Podobnie jak w Polsce, tak i w Tarnowie nie brakuje osób, które sprzeciwiają się protestom. Przeciwnikom strajku przede wszystkim nie podoba się forma, w jakiej przeprowadzane są demonstracje. Przekleństwa, wulgarne transparenty, wandalizm, a także zakłócenia kościelnych nabożeństw, czy malowanie obraźliwymi hasłami murów kościołów spowodowało, że zawiązały się grupy stające w obronie wartości katolickich, jak i samych świątyń.

Z posiadanych przez nas informacji, które uzyskaliśmy z Kurii Diecezjalnej w Tarnowie wynika, że do tej pory w mieście pod Górą św. Marcina nie odnotowano tego typu zachowań ze strony manifestujących. Pomimo tego, już podczas drugiego dnia protestów członkowie „Elity Tarnowa”, czyli grupy zrzeszającej kibiców Unii Tarnów w kilkadziesiąt osób zebrali się pod katedrą w Tarnowie, aby bronić świątyni przed ewentualnym atakiem ze strony protestujących. W kolejnych dniach grupa kibiców była coraz liczniejsza, a na swojej stronie na Facebooku umieściła taką oto treść: „W związku z rosnącym zainteresowaniem w naszym mieście, regionie jak i całym kraju akcją pilnowania kościołów oraz miejsc dziedzictwa kulturowego, w Tarnowie powstała grupa koordynująca działania osób, chętnych do pomocy czy też tych, którzy są aktywni od pewnego czasu. Każdy kto przejawia chęć działania w tej materii, albo szuka informacji i chce coś robić prosimy o kontaktowanie się nie z nami, a bezpośrednio ze stroną Tarnowscy Patrioci w wiadomości prywatnej. Widać, że większości demonstrantów nie interesują akty wandalizmu natomiast my kibice cały czas będziemy trzymać rękę na pulsie i nie dopuścimy do rozlewania się lewackich fekaliów w naszym mieście”.

Filip Pinas, wiceprezes stowarzyszenia „Tarnów Pierwsze Niepodległe” mówi, że w przeszłości w Tarnowie mieliśmy przykłady dewastacji ważnych miejsc dla katolików, jak chociażby sytuację sprzed dwóch lat, kiedy ktoś przerzucił przez pomnik Jana Pawła II sznur z przywieszonym dużym kartonem, na którym widniał napis: „Chroniłem pedofilów w sutannach” i to, że do tej pory nie odnotowano ataków na świątynie, nie oznacza, że na pewno do nich nie dojdzie, zwłaszcza że miało to miejsce w wielu polskich miastach. – Z kibicami nie działamy wspólnie, ale kiedy istnieje potrzeba, to za pomocą mediów społecznościowych i na wielu zamkniętych forach, informujemy się wzajemnie o ewentualnych próbach dewastacji miejsc kultu religijnego. Nasza obecność przy kościele wymusza na protestujących mniejszą agresję z ich strony, ponieważ wiedzą, iż mogą spodziewać się naszej reakcji. Potrafiliśmy bardzo szybko się zorganizować. Już w drugi dzień protestów, w spontanicznych zgromadzeniach uczestniczyło ponad 200 osób. Postanowiliśmy, że w mniejszych grupach będziemy pilnować większości świątyń w naszym mieście, przede wszystkim w momencie odprawiania tam nabożeństw. Czy będzie nas więcej, to zależy od tego, jak sytuacja będzie się rozwijać. Jeżeli w naszym mieście będzie dochodziło do aktów wandalizmu i agresji, to takie zachowania na pewno napędzą obie strony i nie przysłużą się przeprowadzeniu odpowiedniej, dla tak ważnego tematu, debaty na temat kompromisu aborcyjnego – mówi Filip Pinas i dodaje, że w kwestii aborcji eugenicznej nie ma jednej słusznej racji, bo każdy wychodzi z innego punktu widzenia i kieruje się zupełnie innymi wartościami. – Trzeba podkreślić, o jakie wartości tu chodzi. Konflikt przebiega przede wszystkim pomiędzy komfortem rodzica, a życiem dziecka. Jeżeli dopuścimy do sytuacji, że każdy sam będzie decydował na temat aborcji, to z czasem stanie się ona antykoncepcją. To jest ryzyko, które widzimy w krajach zachodniej Europy, czy Australii, gdzie już dziś podnosi się hasła, że dziecko, które się narodziło można jeszcze prawnie zabić, z racji tego, iż nie ma pełnej świadomości i jego mózg nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. To jest swego rodzaju przeciąganie liny, a do tego nie można dopuścić. Uważam jako katolik, że komfort nie jest żadną wartością, za którą można poświęcić życie drugiego człowieka.

W podobnym tonie wypowiada się Sabina Sacha, członkini stowarzyszenia „Tarnów Pierwsze Niepodległe” oraz aktywistka Fundacji Pro-life. – Potoczyło się to wszystko w złym kierunku. Na protestach pojawiają się wulgarne hasła, które wielu ludzi odrzucają. Dodatkowo podczas strajków pojawia się mnóstwo młodzieży, ale również dzieci. Bulwersujące były filmy z jednego z protestów, gdzie około 9-letnia dziewczynka wyzywała starszego mężczyznę zrywającego z kościoła plakaty rozwieszone wcześniej przez protestujących. Takie sytuacje na pewno negatywnie odbiją się w przyszłości na naszym społeczeństwie. Nie popieram tego protestu, ponieważ protestujące panie ewidentnie zapomniały, że w wyniku aborcji… też giną kobiety. Nienarodzone dzieci również mają prawo do życia. Życie zaczyna się od poczęcia, a nie od urodzenia. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest słuszny i nie widzę w nim nic kontrowersyjnego – mówi aktywistka i dodaje, że jej zdaniem część protestujących kobiet nie zdaje sobie sprawy z treści wyroku. – Wyrok jasno mówi, że nie dotyczy on zakazu aborcji w razie zagrożenia życia matki, ani także nie zakazuje wykonywania badań prenatalnych. Protesty przybrały już taką formę, że na osoby, które nawet nie miały wyrobionego własnego zdania w tej sprawie nakładana jest presja ze strony różnych środowisk. Szczególnie jest to zauważalne wśród młodego pokolenia. Jeżeli nie udostępnisz na swoim profilu na Facebooku poparcia dla strajku, automatycznie jesteś kimś gorszym i jesteś wytykany palcami. W moim odczuciu wiele nastolatek, które pojawiają się na protestach robi to tylko z tego względu, że jeżeli w taki sposób zachowuje się wielu ich znajomych, to jest to słuszne zachowanie. Nie tak powinno to wyglądać… Nie wiem, jak rozwiązana zostanie ta sprawa. Być może najlepszym wyjściem byłoby zaprezentowanie konkretnych informacji na temat aborcji. Wiele osób nawet nie wie, że aborcja jest niebezpieczna również dla samej kobiety. Po jej wykonaniu mogą pojawić się nie tylko problemy ze zdrowiem fizycznym, ale przede wszystkim ze zdrowiem psychicznym. O tym mało się mówi, a to bardzo istotne kwestie.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.