Dowody z wideorejestratora

Z roku na rok coraz więcej wykroczeń zarejestrowanych na prywatnych wideorejestratorach trafia na policyjną skrzynkę Stop Agresji Drogowej. Dlaczego mieszkańcy naszego miasta coraz częściej korzystają z samochodowych wideorejestratorów, jakie zdarzenia przeważnie filmują i jak często tego typu nagrania stanowią dowód w sprawie?

Fot. Canva

Blisko 2 tysiące filmów w 2021 roku
Kilka lat temu w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie uruchomiona została specjalna skrzynka kontaktowa poczty elektronicznej, pod której adres można przesyłać filmy zawierające rażące naruszenia przepisów drogowych, jak również filmy zawierające przejawy agresji ze strony uczestników ruchu drogowego. W celu szybszej reakcji mundurowi proszą zgłaszających o przesłanie daty, godziny i miejsca zdarzenia, danych pojazdu, a także danych kontaktowych. Informacje te są niezbędne z uwagi na konieczność przeprowadzenia przez policjantów postępowania wyjaśniającego. Niewykluczone więc, że w trakcie wyjaśniania okoliczności zdarzenia zaistnieje potrzeba protokolarnego przesłuchania zgłaszającego w charakterze świadka. Pomimo tego, wielu mieszkańców Małopolski, w tym również Tarnowa każdego roku zgłasza sytuacje, które zarejestrowali za pomocą swoich wideorejestratorów zamontowanych w samochodach. Z informacji, do jakich dotarliśmy wynika, że w 2018 roku na policyjną skrzynkę Stop Agresji Drogowej wpłynęło 667 filmów z samochodowych wideorejestratorów. W 2019 roku takich filmów było już 1046, a w kolejnym roku aż 1537. – Ten rok będzie na pewno rekordowy. Pomimo tego, że do końca roku pozostało nieco ponad miesiąc, to już teraz na naszej skrzynce zgromadzonych mamy 1929 nagrań – mówi rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, mł. insp. Sebastian Gleń. – Wpływ na to ma kilka czynników. Na pewno z każdym kolejnym rokiem mamy na drogach więcej samochodów z zamontowanymi kamerkami. Dodatkowo panuje coraz mniejsza tolerancja dla piratów drogowych. W Polsce więcej osób ginie na drogach niż w zabójstwach, czy innych zdarzeniach kryminalnych. To olbrzymi problem, z którym trzeba walczyć, więc tym bardziej cieszy fakt, że również sami kierowcy biorą sprawy w swoje ręce. Ktoś wymusi pierwszeństwo przejazdu, ktoś inny przekracza dopuszczalną prędkość, więc dobrze, że i kierowcy sami to kontrolują i zgłaszają tego typu sytuacje na naszą skrzynkę mailową.

Wszystkie zgłoszenia, które trafiają na skrzynkę mailową Stop Agresji Drogowej, analizowane są przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, a następnie są przesyłane do komisariatów, które odpowiadają za bezpieczeństwo na trasie, na której zdarzyła się sytuacja. Kierowca pojazdu, który widnieje na nagraniu, zostaje wezwany na przesłuchanie, ustalane jest to, czy w danej sytuacji, to rzeczywiście on zasiadał za kierownicą, a następnie nakładany jest na niego mandat, bądź kierowany jest wniosek do sądu o ukaranie.

– Dlatego tak istotne jest podanie danych osoby przesyłającej nam nagranie. Może się bowiem zdarzyć, że ktoś nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu lub też twierdzi, iż nagranie jest sprzed kilku lat i sprawa jest przedawniona. Wówczas świadek, a jednocześnie autor nagrania może przedstawić przed sądem, jak w rzeczywistości doszło do nagrania filmu ze zdarzenia. Oczywiście, jeżeli ktoś przesyła do nas film anonimowo, to również zajmujemy się takimi sprawami. Jeśli tylko na filmie zarejestrowane jest wykroczenie, to stanowi to dla nas przesłankę do przesłuchania kierowcy. Wideorejestratory są również często wykorzystywane przez kierowców, jako dowody w kolizjach drogowych, w których sami uczestniczą. Jeżeli na miejscu wypadku lub kolizji zjawia się patrol policji, to mundurowi zabezpieczają nagranie z kamerki, jako dowód w sprawie – dodaje mł. insp. Sebastian Gleń.

Wideorejestrator nie wszędzie legalny
Każdego roku w Polsce sprzedaje się kilkaset tysięcy wideorejestratorów, a wzrostu ich sprzedaży nie zahamowała nawet pandemia. Z badania przeprowadzonego przez EFL w 2020 roku wynika, że wideorejestratory są istotnym akcesorium w aucie dla 8–10 proc. klientów. Wiele osób uważa je za równie ważne, jak nawigacja GPS czy zestaw głośnomówiący. Dodatkowo ceny wideorejestratorów są bardzo przystępne, a najtańszy sprzęt można kupić już za 100 zł. Należy jednak pamiętać o tym, że korzystając z samochodowych rejestratorów, nagranych przez nas materiałów nie możemy publikować w sieci, jeśli nie usuniemy z nich wszystkich elementów pozwalających zidentyfikować sprawcę wykroczenia. Dokonując nagrania, nie możemy także łamać przepisów, ponieważ… sami zostaniemy ukarani.

Pan Łukasz, mieszkaniec Tarnowa, który na co dzień jest kierowcą w międzynarodowej firmie transportowej, od kilku lat korzysta z wideorejestratora i jak twierdzi, nagrania wideo wiele razy przydały mu się, w ustaleniu sprawcy kolizji. – Zdarza się, że na drodze jestem świadkiem, jakiegoś zdarzenia lub też sam w nim uczestniczę, dlatego tego typu nagarnia są świetnym dowodem, kiedy na miejscu zjawia się policja. Nie jestem jednak za tym, aby wszystkie zdarzenia, których jesteśmy świadkami, od razu zgłaszać na policję. Może się bowiem zdarzyć, że ktoś przejedzie w niedozwolonym miejscu, ale wynikało to np. ze zwykłej nieuwagi, ponieważ kierowca nie zna miasta i porusza się po nim po raz pierwszy. Dziwię się ludziom, którzy zgłaszają każdą sytuację mundurowym. Często bowiem, kiedy policjanci stoją przy drodze ze słynną „suszarką”, kierowcy ostrzegają się nawzajem, mrugając światłami, informując w ten sposób, że trzeba spuścić nogę z gazu, aby nie zostać zatrzymanym. Wówczas mówi się o pewnej solidarności wśród kierowców. Kiedy jednak wysyłamy policji nagranie, na którym ktoś łamie przepis, ale nie zagraża przy tym innym uczestnikom ruchu, jest to zwykłe „kablowanie”, które akurat mnie nie za bardzo odpowiada – mówi pan Łukasz i dodaje, że jeżdżąc tirem po całej Europie, zdarza się, że w niektórych krajach musi… ściągać wideorejestrator z szyby, ponieważ korzystanie z niego jest zabronione. – W Portugalii używanie rejestratorów, a nawet samo ich posiadanie, jest nielegalne. Za jazdę po Austrii z kamerką samochodową grozi 10 tys. euro kary. Ciekawie jest też na Węgrzech. Posiadanie i używanie kamerek samochodowych jest tam legalne, ale nagrania muszą zostać… usunięte najpóźniej po pięciu dniach roboczych od ich wykonania.

Tarnów świetnie monitorowany
Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji mówi, że wideorejestratory są bardzo pożytecznym narzędziem, ale nie jest zwolennikiem tego, aby były obowiązkowym wyposażeniem każdego samochodu. – Nagrania wideo często mogą posłużyć temu, abyśmy zostali oczyszczeni z zarzutów. Niedawno mieliśmy na naszych drogach sytuację, w której kierowca wjechał w tył samochodu ciężarowego. Wydawać by się mogło, że była to ewidentnie jego wina. Dopiero po analizie nagrania z wideorejestratora umieszczonego w samochodzie kierowcy okazało się, że to on został najechany na tył swojego pojazdu i w rzeczywistości winny jest inny kierowca, który nie zachował odpowiedniej odległości. Pomimo tego, że takie urządzenia znacznie ułatwiają nam pracę, to nie uważam, aby kamery w samochodach były obowiązkowe. Nie powinniśmy przymuszać ludzi do tego, aby rejestrowali w formie wideo wszystko to, co dzieje się dookoła nich na trasie. Byłoby to także nakładanie dodatkowych kosztów na kierowców. Nie wiadomo również, jak rozpatrywany byłby przypadek kierowców, którzy nie włączyli kamerki lub też urządzenie uszkodziłoby się w trakcie podróży. Myślę, że z czasem pojawiłoby się mnóstw głosów, aby zrezygnować z obowiązku ich stosowania. W przypadku miasta Tarnowa policjanci mają do swojej dyspozycji nagrania z monitoringów miejskich. Zainstalowane są one praktycznie na każdej ulicy. Sporadyczne zdarzają się sytuacje, że zdarzenie drogowe ma miejsce poza okiem kamery. W przypadku naszego miasta wideorejestratory nie są więc niezbędne…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.