Wyprawki szkolne odbiły się na kieszeniach rodziców uczniów

Cena za zeszyt wzrosła o 40 proc. względem ubiegłego roku. Podrożały również inne artykuły, po które tuż przed zakończeniem wakacji sięgają rodzice uczniów, aby wraz z początkiem września ich pociechy były odpowiednio przygotowane do szkoły. Jak wynika z najnowszej edycji corocznego badania SW Research na zlecenie Empiku, aż 80 proc. rodziców spodziewa się wydać na wyprawkę szkolną więcej niż przed rokiem.

Rosnące ceny, a także wysoka inflacja sprawiają, że koszty tegorocznej wyprawki będą nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż w poprzednich latach. W tym roku, podobnie jak miało to miejsce w przeszłości, SW Research na zlecenie Empiku przeprowadziło badanie dotyczące nowego roku szkolnego i przygotowań z nim związanych. Wynika z niego, że aż 80 proc. rodziców spodziewa się wydać na wyprawkę szkolną więcej niż rok temu. Co ciekawe, niemal co drugi ankietowany zamierza przeznaczyć na zakupy do szkoły dla swojego dziecka więcej niż 500 zł. Główną przyczynę większych wydatków rodzice upatrują w ogólnym wzroście cen, ale także w większych potrzebach swojego dziecka. Nie da się ukryć, że to cena jest głównym kryterium wyboru wyprawki, jednak z przeprowadzonego badania wynika, że aż 89 proc. rodziców kompletuje ją wspólnie ze swoją pociechą.

– Ceny nowych książek dla uczniów szkół ponadpodstawowych są w tym roku rekordowo wysokie. Średnio zanotowaliśmy wzrost ceny książki w stosunku do ubiegłego roku o 7-10 zł – mówi Kazimierz Tryba z Księgarni Współczesnej w Tarnowie. – Widać po rodzicach uczniów, a także samych uczniach, że szukają oni zamienników w postaci używanych książek, jednak problem jest taki, że nie ma ich zbyt wiele na rynku. Niedawno robiliśmy pewne wyliczenia, z których wyszło nam, że jeżeli uczeń szkoły ponadpodstawowej chciałby kupić na nowy rok szkolny nowe podręczniki do wszystkich przedmiotów, zmuszony byłby wydać na ten cel około 1000 zł. Najdroższe są oczywiście podręczniki do nauki języków obcych. W tym przypadku cena potrafi przekraczać 100 zł za egzemplarz. Obowiązująca od 6 kwietnia 2022 r. unijna dyrektywa, pozwala na obniżenie stawek VAT na towary zaspokajające podstawowe potrzeby człowieka, w tym m.in. na prasę i książki. Niestety w dalszym ciągu nic w tej sprawie nie zrobiono, a przecież w ten sposób rodzice uczniów mogliby zaoszczędzić sporą kwotę na podręcznikowych zakupach.

O tym, że z roku na rok wyprawka szkolna kosztuje polskie rodziny coraz więcej, świadczą wyniki cyklicznego badania Barometr Providenta. Wynika z nich, że średni wydatek na jednego ucznia w tym roku to 347 złotych, czyli o 14 złotych więcej niż w 2021 roku. Dla 27,5 proc. respondentów największe obciążenie finansowe stanowi zakup podręczników. Z kolei niemal co czwarty badany wskazał, że będą to nowe ubrania.

Pracownicy hurtowni artykułów szkolnych i biurowych „Mastter” z Tarnowa mówią, że w przypadku ich firmy, tarnowianie na zakupy związane z wyprawką szkolną wydają między 400 a 800 zł. – Mało kto patrzy na cenę. Klienci przychodzą do nas z listą zakupów i kupują to, czego potrzebują. Nikt nie wychodzi bez plecaka, piórnika, długopisów, kredek, zestawów geometrycznych… Tarnowianie wiedzą doskonale, że muszą zaopatrzyć w odpowiedni sposób swoje pociechy przed powrotem do szkół, więc są przygotowani na wydatki z tym związane. Oczywiście, jak co roku trafiają się produkty, które cieszą się większym zainteresowaniem. Tak, jak przede wszystkim w przypadku nowych kolekcji. W tym roku są to przede wszystkim nowe… bidony.

W przypadku szkół podstawowych wiele placówek zazwyczaj ogłasza swoją listę wyprawkową, ale są też ogólne wytyczne, które można zebrać na podstawie programu nauczania w pierwszej klasie. 1. klasa to rozpoczęcie nowego etapu w edukacji, więc dzieci wraz z początkiem swojego funkcjonowania w nowym otoczeniu, potrzebują najwięcej produktów, począwszy od plecaka i pantofli, przez zeszyty, kredki, pióra, gumki, długopisy, na stroju sportowym do zajęć wychowania fizycznego kończąc.

Grzegorz Kieroński, dyrektor Szkoły Podstawowej w Siemiechowie w gminie Gromnik mówi, że to właśnie uczniów pierwszych klas oraz ich rodziców informuje się o tym, co powinni zakupić na rozpoczęcie swojej nauki w szkole. – Uczniowie starszych klas oraz ich rodzice doskonale zdają już sobie sprawę z tego, jak przygotować się do kolejnego roku szkolnego, więc takie wytyczne nie są potrzebne. Cieszyć może fakt, że rodzice mogą liczyć na rządowy program „Dobry Start” związany z wypłatą dodatku w wysokości 300 zł na zakup wyprawki szkolnej. Świadczenie przysługuje raz w roku na dziecko uczące się w szkole, aż do ukończenia przez nie 20. roku życia. Wnioski można składać jeszcze do 30 listopada. Ceny w ostatnich czasach mocno się zmieniły i to wsparcie w wysokości 300 zł nie ma takiej samej wartości, jak kilka lat temu, ale mimo wszystko wciąż jest to spore wsparcie.

Rodzice tarnowskich uczniów nie ukrywają jednak, że pomimo rządowego wsparcia, tegoroczne wyprawki szkolne mocno uderzyły ich po kieszeniach. – Cena podręczników i ćwiczeń to jedno, ale zakup innych artykułów potrzebnych do szkoły również wiąże się z olbrzymimi kosztami. Cena za zeszyty waha się między 2 a 11 zł. Uzależnione jest to oczywiście od ilości kartek, wielkości oraz oprawy, co nie zmienia faktu, że są to ceny wyższe nawet o 40 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Za komplet przyborów do pisania wraz z kalkulatorem i zestawem do matematyki zapłaciłam ponad 60 zł. Do tego dochodzi plecak z dobrego materiału, aby nie zepsuł się już po pół roku, który kosztował mnie 130 zł. Ubrań, czy butów, nawet nie ma co liczyć… Nauka kosztuje, ale w tym roku widać to jeszcze dobitniej – mówi nam matka jednego z uczniów uczęszczających do tarnowskiej podstawówki.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.