Kara śmierci, czy jednak nie?

Ostatnio przeczytałem w Internecie kilka artykułów na temat pomysłu wprowadzenia w naszym kraju kary śmierci. Pojawiły się tam opinie, że kara śmierci powinna mieć zastosowanie w przypadkach, kiedy ktoś dokonał zabójstwa z premedytacją, dokonał ataku terrorystycznego, itp., itd.

Wypowiadający się w artykułach specjaliści twierdzą, że w końcu powinno znaleźć w naszym kraju zastosowanie prawa talionu, czyli historycznej zasady prawnej, wyrażającej jej sprawiedliwość, według której sankcja byłaby identyczna ze skutkiem przestępstwa. W prostym tłumaczeniu – „Oko za oko, ząb za ząb”.

Nie będę ukrywał, że kiedyś myślałem w podobny sposób, aż do momentu, w którym na światło dzienne coraz częściej zaczęły wypływać sprawy, jak chociażby ta z udziałem Tomasza Komendy, który niesłusznie w więzieniu przesiedział 18 lat. A to tylko jeden z wielu takich przypadków! Co w sytuacji, gdybyśmy na karę śmierci skazali kogoś, kto nie popełnił czynu, który mu się przypisywało? Pan Tomasz mógł liczyć na gigantyczne odszkodowanie, jednak w sytuacji odebrania komuś życia, ludzkości nie są jeszcze znane metody wskrzeszania zmarłych. (chyba, że o czymś nie wiem?)

Jeden z polskich dziennikarzy napisał niedawno na twitterze, że kara śmierci musi mieć miejsce, bo tylko ona będzie „straszakiem” dla morderców, którzy dziś za swoje przestępstwa trafiają do paki na 25 lat, żyją tam, jak pączki w maśle, a za dobre sprawowanie wychodzą jeszcze kilka lat wcześniej niż te zasądzone 25 lat. Pozwolę sobie nie zgodzić z tym stwierdzeniem.

Gdyby to ode mnie zależało, kary śmierci bym nie wprowadził, bo dla mordercy kara śmierci jest jedną z najbardziej… łagodnych kar. Morderca musi odczuć na własnej skórze popełnione przez siebie przestępstwo. W jaki sposób? Dożywocie w kamieniołomach, gdzie pracowałby od świtu do zmierzchu, niczym Syzyf wtaczający ciężki kamień na wysoką stromą górę. Wyobrażacie sobie niekończącą się pracę od rana do nocy, za którą nie dostajecie wynagrodzenia i jesteście zmuszeni wykonywać ją codziennie w pocie czoła, niejednokrotnie słaniając się na nogach? Tak, to jest prawdziwa kara. Śmierć stanowi jedynie od niej ucieczkę. Przecież w końcu i tak wszyscy umrzemy. Nieprawdaż?

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.