Stanisław Kuropatwa: Chcę spełnić marzenie Zbigniewa Jurkiewicza

Z nowym burmistrzem gminy Ciężkowice, Stanisławem Kuropatwą o kampanii wyborczej i planach na rozwój gminy, rozmawia Sebastian Czapliński.

Stanisław Kuropatwa

Kiedy po raz pierwszy w pana głowie pojawił się pomysł, aby ubiegać się o stanowisko burmistrza gminy Ciężkowice?
Pomysł pojawił się zaraz po śmierci burmistrza Zbigniewa Jurkiewicza. Z samorządem związany jestem od 14 lat. W latach 2006-2010 byłem radnym Miasta i Gminy w Ciężkowicach, a od 2010 roku do momentu wyboru na urząd burmistrza byłem w radzie powiatu tarnowskiego. Decyzja o ubieganiu się o fotel włodarza gminy nie była łatwa. Tak naprawdę przekonali mnie do tego sami mieszkańcy Ciężkowic, którzy namawiali mnie do startu w prywatnych rozmowach. Kampania była długa, bo trwała ponad pół roku. Wybory ze względu na pandemię były kilkukrotnie przekładane. Nie udzielałem się zbytnio w mediach. Poza banerem i ulotkami, którymi dotarłem do mieszkańców, nie korzystałem z innych źródeł. W wyborach uzupełniających wymagana liczba podpisów wynosiła 600 i nie miałem najmniejszego problemu, aby je uzyskać, ponieważ… sami mieszkańcy zrobili to za mnie i zebrali ponad 1400 podpisów. Jestem im za to wdzięczny.

Od samego początku był pan przekonany, że wygra ten „wyścig”?
Nie ukrywam, że nie startowałbym w wyborach, gdybym nie czuł, że mam realne szanse. Nie miałem jednak za sobą zaplecza partyjnego. Jestem kojarzony z PSL-em, bo do rady powiatu tarnowskiego kandydowałem z listy PSL, a przez 10 lat byłem w klubie radnych tej partii, pomimo tego, że nigdy do niej nie należałem. Do tych wyborów nie podchodziłem emocjonalnie, chociaż byłem zaskoczony już po pierwszej turze, że wygrałem ją z taką przewagą. Ostatecznie w drugiej turze wygrałem jeszcze większą różnicą głosów. To dla mnie wielkie zaskoczenie, ale także informacja, że mieszkańcy wierzą w moją osobę i nie mogę ich zawieść.

Do którego punktu z pana programu wyborczego przywiązywał pan największą wagę?
To są wybory nietypowe, bo uzupełniające i wypadają na połowę kadencji. W Ciężkowicach jest rozpoczęte mnóstwo inwestycji. Powstaje Małopolskie Centrum Edukacji Ekologicznej, budujemy ścieżkę w koronach drzew, chcemy pozyskać wody siarczkowe, aby otwarty niedawno Park Zdrojowy był jeszcze większą atrakcją. W tym celu mamy już przygotowaną dokumentację na wykonanie odwiertu, który wiąże się z kosztem około 9 mln zł. Trzeba przede wszystkim skupić się na sprawnym zrealizowaniu i zamknięciu inwestycji, które są w toku. Drogi gminne, które mają wiele do życzenia, a ich głównym mankamentem jest brak uregulowania stanu prawnego, co blokuje prowadzenie inwestycji czy remontów na tych drogach, to również problem, któremu chcę sprostać. Cały czas brakuje nam miejsc parkingowych, czy to przy Parku Zdrojowym, czy przy Skamieniałym Mieście. Wciąż brakuje nam miejsc gastronomicznych i hotelarskich, które pozwoliłyby zatrzymać turystę dłużej niż jeden dzień. Rozwój turystyki w naszej gminie stawiam na pierwszym miejscu, ale chcę również wspierać działalność strażaków, kół gospodyń wiejskich, seniorów, stowarzyszeń czy grup teatralnych i zespołów muzycznych.

Ciężkowice za kilka lat staną się uzdrowiskiem?
Mam taką nadzieję, ale do tego jest jeszcze długa droga. Chciałbym zrealizować marzenie ŚP. Zbigniewa Jurkiewicza. Brakuje do tego wielu kryteriów, które musi spełniać obszar do nadania statusu uzdrowiska. Mam na myśli między innymi brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, miejsc lecznictwa uzdrowiskowego, miejsc do rehabilitacji i fizjoterapii. Ważne jest, abyśmy poprawili jakość powietrza. Mieszkańcy też muszą przystosować się do działań na rzecz ochrony środowiska, więc musimy uświadamiać nasze społeczeństwo, że podejmowane decyzje w tym zakresie są dobre nie tylko dla rozwoju miejscowości, ale też dla ich dobra.

A co ze sportem? W Ciężkowicach od lat mocno stawia się na rozwój klubów sportowych…
W Ciężkowicach mamy klub z tradycjami, ponieważ Ciężkowianka działa już ponad 70 lat. Mój poprzednik zabiegał o to, aby zmienić lokalizację dotychczasowego stadionu, który znajduje się na terenie zalewowym. Cały czas mamy jednak problem z terenami. Chcemy wybudować stadion na kilka lat, z trybunami, profesjonalnym zapleczem… W Bogoniowicach jest taki teren, a dodatkowo szkoła podstawowa, która tam działa, także odniosłaby korzyści, bo wybudowalibyśmy halę sportową. Były prowadzone rozmowy ze Spółdzielnią Produkcyjną „Jedność”, która jest właścicielem terenów. Wstępnie chcieliśmy zamienić się gruntami, ale ostatnie rozmowy nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Będziemy próbować jakoś rozwiązać ten problem, bo nowoczesny stadion jest na pewno potrzebny mieszkańcom Ciężkowic. Myślimy również o basenie. Wówczas miałby on rację bytu przy Parku Zdrojowym. Myślę, że cieszyłby się on dużym powodzeniem nie tylko wśród mieszkańców naszej miejscowości, ale również sąsiednich gmin i turystów.

W jak dobrej kondycji finansowej znajduje się gmina Ciężkowice skoro myśli się o kolejnych inwestycjach?
Jestem na etapie sprawdzania finansów gminy. Zadłużenie jest i wynosi około 23 mln zł. Nie ma jednak zagrożenia, że gmina zostanie postawiona w sytuacji, iż nie będzie mogła zaciągnąć kolejnego kredytu. Jeżeli gmina się rozwija i zaciąga kredyt na kolejne inwestycje, to nie uważam, aby było to błędne postępowanie. Gdyby te pieniądze przepadały, to na pewno trzeba byłoby zastanowić się, gdzie są popełniane błędy. Jeżeli koniunktura z czasem się nakręci, to wielce prawdopodobne, że te kredyty za kilka lat spłacimy. Wszystkie gminy, które chcą inwestować w wielomilionowe inwestycje, muszą zaciągać pożyczki.

Co musiałoby się stać, aby pod koniec kadencji stwierdził pan, że maksymalnie wykorzystał nieco ponad 2 lata piastowania stanowiska burmistrza?
Przede wszystkim muszę szczęśliwie i bez komplikacji zakończyć rozpoczęte inwestycje. Pierwsze z nich to Małopolskie Centrum Edukacji Ekologicznej i ścieżka w koronach drzew, których budowy powinny zakończyć się już w przyszłym roku we wrześniu. Jeżeli dołożę do tego zrealizowanie kilku drobniejszych projektów, które chodzą mi po głowie, to na pewno będę zadowolony. Myślę długofalowo… Jeżeli mieszkańcy dobrze ocenią moją pracę, zaufają mi, to w kolejnych wyborach być może ponownie na mnie zagłosują, a wówczas będę miał zdecydowanie więcej czasu na wprowadzenie w życie swoich pomysłów. Mieszkańcy Ciężkowic mają wielkie oczekiwania. Moim zadaniem jest im sprostać.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.