Bill Gates, czyli zabawa w „boga”…

Bill Gates. Kojarzycie gościa? Taki tam siwiejący Amerykanin od Windowsa i astronomicznych cen za MS Office, przez co większość osób korzystających z komputera stawia na bezpłatne alternatywy, jak np. Libre Office. To też gościu, który wymyślił sobie, że szczepionkami wyleczy cały świat od wszelkich możliwych chorób. No i ten Pomysłowy Dobromir ze Stanów Zjednoczonych Ameryki wpadł na kolejny „genialny” pomysł – postanowił wesprzeć finansowo technologię, za którą stoją naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, a która ma polegać na „przyciemnieniu” słońca, co przełożyłoby się z kolei na zmniejszenie skutków globalnego ocieplenia.

Bill Gates (fot. Kuhlmann, Wikimedia Commons)

Portal Forbes.com wskazuje, że eksperyment pod nazwą Stratospheric Controlled Perturbation Experiment ma na celu rozpylanie do atmosfery… nietoksycznego pyłu węglanu wapnia (CaCO3). Oceniono, że taki aerozol mógłby wywoływać efekt ochłodzenia klimatu w wyniku zmniejszenia światła słonecznego docierającego na Ziemię. Badania nad skutecznością takiego rozwiązania już kilka lat temu utknęły w martwym punkcie. Dlaczego? Otóż niektórzy eksperci stwierdzili, że taka technologia wiąże się z… nieprzewidywalnymi zagrożeniami, w tym mogącymi mieć poważne skutki zmianami wzorców pogodowych.

Ale co to obchodzi siwiejącego Amerykanina? Gates już teraz może liczyć na pomoc Szwedzkiej Agencji Kosmicznej i już planuje, by w czerwcu tego roku, w pobliżu miasta Kiruna w Szwecji wystrzelić w powietrze balon z odpowiednim wyposażeniem. Balon dotrze na wysokość 20 km. Następnie przetestowane zostaną manewrowanie balonem oraz sprawdzone zostaną wszelkie systemy łączności. Kolejnym korkiem byłoby już uwolnienie do atmosfery niewielkiej ilości pyłu.

Czy mi się wydaje, czy ktoś na naszej planecie zaczyna bawić się w boga? (specjalnie napisałem „boga” małą literą, bo z niego, taki bóg, jak ze mnie Brad Pitt). Nie wiem, jak Państwu, ale mi zaczyna się to coraz mniej podobać i po cichu liczę na to (chociaż zdaję sobie sprawę z tego, iż to pewnie marzenie ściętej głowy), że ktoś w końcu zabierze „panu od komputerów” jego zabawki.
Kojarzycie przepowiednię o trzech dniach ciemności? Według źródeł związanych z kościołem trzy dni ciemności opanują ziemię na krótko przed powtórnym przyjściem Jezusa. Księga Apokalipsy mówi, że trzy dni ciemności stanowią zawartość piątej z siedmiu czasz, którą w dniach ostatecznych aniołowie wyleją na ziemię.

Ojciec Pio, tak mówił o trzech dniach ciemności w wizjach, które miewał: „Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie poświęconą świecę, która wystarczy na wiele dni. Odmawiajcie modlitwy różańcowe i czytajcie duchowe książki. Przyjmujcie Duchową Komunię, a także rozpowszechniajcie uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Nie wolno w tym czasie wychodzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Siły natury zostaną wstrząśnięte, a deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Bądźcie odważni – jestem pośród was”.

Balon „przyciemniający” słońce? Rozpylanie do atmosfery nietoksycznego pyłu węglanu wapnia (CaCO3)? Wybaczcie… Tylko głośno myślę…

Jeżeli siwiejący Amerykanin w ostatnich dniach na swoim blogu umieszcza tego typu treść, to co można sądzić o tym człowieku?
„COVID-19 może nie być ostatnią pandemią. Nie wiemy, kiedy uderzy następna, czy będzie to grypa, koronawirus albo jakaś nowa choroba, której nigdy wcześniej nie widzieliśmy na oczy. Wiemy jednak, że nie możemy ponownie obudzić się z ręką w nocniku. Zagrożenie następną pandemią będzie stale wisiało nad naszymi głowami, chyba że odpowiednio się na nie przygotujemy. Zagrożenie pandemią powinniśmy traktować równie poważnie jak zagrożenie wojną. Świat musi wydać miliardy, aby oszczędzić biliony (i jednocześnie zapobiec milionom zgonów). To najlepsza polisa ubezpieczeniowa, jaką można kupić”.

Wiem, że jestem „malutkim człowiekiem” i tacy jak pan Gates, patrzą na mnie z politowaniem, ale jeżeli mógłbym mu coś doradzić, to niech wizje zadbania o „dobro świata” odstawi na bok. Trudno mi sobie wyobrazić, aby o moje dobro miał zadbać facet, którego „dziecko” w postaci Windowsa, z każdą kolejną edycją jest coraz większym gów###…

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.