„English Football”, czyli jak połączyć piłkę z nauką języka

Mieszko Okoński z Zakliczyna w wieku 16 lat wyjechał do Anglii, gdzie uczęszczał do szkoły sportowej, ukończył kursy trenerskie i półprofesjonalnie uprawiał piłkę nożną. Przed rokiem wrócił do podtarnowskiej miejscowości z pomysłem na innowacyjny biznes. Postanowił otworzyć pierwszą w okolicy szkółkę piłkarską, w której oprócz gry w piłkę tamtejsze dzieci uczą się języka angielskiego.

Mieszko Okoński2
Mieszko Okoński podczas zajęć w „English Football”

Szkółka „English Football” działa od marca tego roku. Za wszystkim stoi Mieszko Okoński, 22-latek, który przed sześcioma laty wyjechał do Anglii poznać tamtejszy język, życie i szkolenie piłkarzy. – Wcześniej uczęszczałem do szkoły sportowej w Tarnowie. W tym czasie moja siostra studiowała w Southampton w Anglii. Po ukończeniu gimnazjum zaproponowała mi, abym przeniósł się do niej i tam kontynuował naukę. Nie zastanawiając się długo, spakowałem się i ruszyłem w podróż, która ostatecznie okazała się strzałem w dziesiątkę.

W Anglii bez problemu dostał się do tamtejszej szkoły średniej. Otrzymał również angaż w lokalnej drużynie piłkarskiej. – Zajęcia w tamtejszej szkole sportowej prowadzili trenerzy z akademii Southampton, czyli klubu, którego seniorzy występowali na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii. W porównaniu do tego, co do tej pory widziałem w Polsce, poziomów nie było nawet sensu porównywać. Anglicy biją nas na głowę pod każdym względem. Zresztą przecież właśnie ten kraj nazywa się „świątynią futbolu”.

Jeszcze, jako nastolatek ukończył pierwsze kursy trenerskie. Biegle opanował język angielski. Rozpoczął studia na kierunku „Biznes w sporcie”. Dodatkowo uczęszczał na praktyki dla przyszłych trenerów. Z czasem sam zaczął prowadzić zajęcia, jako trener w jednej z lokalnych drużyn. Uzyskał nawet dyplom trenera kategorii UEFA B, stając się jednym z najmłodszych szkoleniowców w Polsce, którzy mogą pochwalić się takim wykształceniem. – W maju ubiegłego roku wróciłem do Zakliczyna i od razu postanowiłem stworzyć coś, co mogłoby stać się nie tylko atrakcją dla lokalnej społeczności, ale także inwestycją w tutejsze dzieci. Początkowo miałem pewne obawy, bo wiadomo, że rozkręcenie tego typu akademii w mniejszych miejscowościach jest zdecydowanie trudniejsze, aniżeli w większych miastach, jednak z czasem okazało się, że obawy były zupełnie niepotrzebne. Zajęcia treningowe obywają się na obiekcie typu „Orlik” w Zakliczynie. W chłodniejsze i deszczowe dni trenujemy na hali tamtejszego gimnazjum. Na początku na zajęcia uczęszczało nieco ponad 20 dzieci. Po czterech miesiącach działalności do klubu należy już ponad 40 dzieci w przedziale wiekowym od 4 do 12 lat podzielonych na dwie grupy: 4-7 lat i 8-12 lat. Mamy nawet trzy dziewczynki! W tygodniu odbywają się dwa ponad godzinne treningi. Oprócz tego dzieci spotykają się w soboty na godzinnej nauce języka angielskiego. Zajęcia prowadzi mgr Sylwia Urbańczyk, absolwentka kierunku „Business Management with English” na uczelni Southampton Solent University, a także studentka kierunku „Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna z językiem angielskim”. Sylwia ma za sobą 7-letni pobyt w Anglii i pracę z dziećmi w wieku od 5 do 11 roku życia, więc jest idealną osobą na to stanowisko. Na lekcjach dzieciaki uczą się podstawowych zwrotów, również tych związanych z futbolem, bo nie od dziś wiadomo, że aby zrobić międzynarodową karierę konieczna jest biegła znajomość języka obcego. W naszej akademii staramy się uświadamiać to zarówno naszym zawodnikom, jak i ich rodzicom.

Mieszko zdawał sobie sprawę, że projekt nie może odstraszać ceną. Miesięczna składka została ustalona na poziomie 80 zł. – Wydaje mi się, że jest to bardzo przystępna kwota. Dzieciaki, aby wziąć udział w treningu potrzebują jedynie sportowego obuwia. Stroje ufundowane zostały przez sponsora. Piłki i inne narzędzia potrzebne do treningu zakupiłem jeszcze przed startem akademii.

13592237_1166019546793473_8236742917220059284_n
Mieszko Okoński i Sebastian Czapliński

Podczas zajęć dzieci przede wszystkim uczą się techniki i rywalizacji. Według 22-latka, w Anglii to właśnie na te aspekty kładzie się największy nacisk w początkowej fazie szkolenia i dzięki temu angielska liga jest dziś obecnie jedną z najlepszych na świecie. – Planuję, aby w przyszłości zaprosić do nas trenerów z angielskiej akademii w Southampton. Po głowie chodzi mi kilkutygodniowy „camp”, podczas którego przekazaliby naszym adeptom kilka tajemnic z angielskich boisk. Chciałbym również, aby na któreś z naszych zajęć zaprosić piłkarzy z pierwszych stron gazet. Takie spotkania sprawiają, że dzieci jeszcze bardziej angażują się w treningi. Na przyszłoroczne wakacje chciałbym zorganizować wyjazd do Anglii i pokazać maluchom trochę „wielkiej piłki”. Od wiosny planujemy przystąpić do rozgrywek ligowych. Pomysłów jest naprawdę sporo, ale również jest duża szansa, że wszystkie z nich zostaną w niedalekiej przyszłości zrealizowane.

Mieszko pytany o to, jaki cel przyświecał mu w stworzeniu tego typu akademii w Zakliczynie odpowiada bez zawahania. – Uwielbiam patrzeć na rozwój dzieci, jak wypływają na zewnątrz zgromadzone w nich talenty. Chciałbym, aby któreś z nich zrobiło kiedyś międzynarodową karierę. Po ostatnich sukcesach naszej reprezentacji da się odczuć „boom” na piłkę nożną. Kiedyś każdy z tych małych chłopców chciał być Messim, Ronaldo, czy Neymarem. Dziś kłócą się o to, kto jest Lewandowskim, kto Krychowiakiem, a kto Milikiem. To naprawdę buduje. Kiedy ukończą 12 lat będą musieli zadecydować co dalej. W akademii mogą przebywać do ukończenia 4 klasy szkoły podstawowej. Niektórzy być może zrezygnują z piłki, ale inni nadal będą chcieć uprawiać futbol. Już dziś nawiązuję kontakty z właścicielami klubów z regionu, aby dzieciaki mogły kontynuować grę właśnie w ich zespołach. Wierzę, że projekt „English Football” sprawdzi się w 100 proc. i jeżeli nie wszyscy zrobią wielkie piłkarskie kariery, to przynajmniej w ich głowach pozostanie znajomość języka, która w dzisiejszym świecie jest gwarantem naprawdę fajnej i dobrze płatnej pracy…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *