Przestraszeni śmiercią, zobojętnieni na życie…

Czy przed COVID19, groziła Ci śmierć, czy też byłeś nieśmiertelny? Czy przed COVID19 groziła Ci jakakolwiek inna choroba, niż słynny w ostatnim roku koronawirus? Czy przed COVID19 mogłeś mieć problemy z płucami? Czy przed COVID19 mogłeś mieć podwyższoną temperaturę?

Fot. Canva

Odpowiedziałeś na wszystkie pytania twierdząco? Więc co w takim razie zmienił COVID19 w Twoim życiu?

COVID19 spowodował, że nie możesz, jak do tej pory udać się na wizytę do lekarza i otrzymać należytej pomocy w przypadku poważniejszych schorzeń. COVID19 spowodował, że nie możesz wyjść na zewnątrz bez maseczki na twarzy. COVID19 spowodował, że nie możesz uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, sportowych, wyjść do restauracji, na siłownię, czy zorganizować jakąś większą imprezę…

Dlaczego tak się stało? Przecież przed chwilą stwierdziłeś/aś, że z punktu widzenia medycznego COVID19 nic w Twoim życiu nie zmienił. Nie spowodował, że utraciłeś nieśmiertelność. Nie spowodował, że dopiero od roku możesz mieć zapalenie płuc, gorączkę…

Obostrzenia… Dlaczego tak wielu z nas uważa, że są słuszne? Dlaczego tak wielu z nas się na nie godzi? Powód jest prosty – z obawy przed śmiercią. Przestraszono nas, że koronawirus może nas zabić (tak, jakby pozbawić życia nie mogły nas wcześniej i obecnie inne choroby, czy zdarzenia losowe).

Życie zawsze prowadzi do śmieci (oczywiście cielesnej). Tak było, jest i będzie. Nie zmienił tego COVID19, nie zmienią tego kolejne obostrzenia.

Do tej pory jednak życie traktowaliśmy, jak coś pięknego, jak wolność, jak spełnianie swoich największych marzeń i podziwianie piękna tego świata. Od roku nas tego pozbawiono. Dziś mało kto czerpie radość z życia. Jak zresztą można czerpać z niego radość, skoro zabroniono nam większość rzeczy i stworzono jedno, wielkie, niewidzialne, światowe więzienie?

Przestraszono ludzi potencjalną śmiercią (która przecież i tak zawsze miała miejsce) i spowodowano, że zobojętnieli oni na swoje codzienne życie.

Może warto zadać sobie pytanie – lepiej przeżyć wspaniale swoje życie i umrzeć spełnionym, czy też przeżyć je z zamkniętymi oczami i związanymi rękami, ale ostatecznie i tak się z tym życiem pożegnać, bo przecież nikt nie wynalazł jeszcze eliksiru nieśmiertelności?

Czego tak naprawdę boisz się od roku? Zaryzykuję, że mało kto do tej pory zadał sobie to pytanie…

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.