Sąsiad pomoże sąsiadowi za… pieniądze?

Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej proponuje wprowadzenie do ustawy o pomocy społecznej podstaw ram prawnych, dotyczących usługi sąsiedzkiej jako formy realizacji usług opiekuńczych. Takie rozwiązanie miałoby opierać się na umowie (najczęściej umowie zlecenie) między gminą a mieszkańcem w sprawie opieki nad osobą potrzebującą opieki. Samorządowcy przychylnie spoglądają na pomysł, ale jedynie pod warunkiem otrzymania pomocy finansowej z ministerstwa.

Wprowadzenie usług sąsiedzkich miałoby przyczynić się do rozwoju usług społecznych, głównie dla osób starszych, które potrzebują pomocy m.in. przy zrobieniu zakupów, przygotowaniu posiłków, sprzątaniu mieszkania, a które w dalszym ciągu nie wymagają wsparcia w formie usług opiekuńczych świadczonych przez opiekunki. Gmina w takich przypadkach będzie mogła zadecydować, czy usługę sąsiedzką będzie realizować sama, czy też zleci ją organizacjom społecznym. Zdecyduje również o formie podejmowania współpracy z opiekunami-sąsiadami, chociaż wiele wskazuje na to, że w większości przypadków podstawą takiej współpracy będzie umowa zlecenie.

Dziś samopomoc sąsiedzka realizowana jest przede wszystkim w formie wolontariatu. Zdaniem pomysłodawców projektu, usługa sąsiedzka mogłaby odciążyć pomoc społeczną, która zmaga się z coraz to nowszymi zadaniami do realizacji, chociaż trzeba jednocześnie zaznaczyć, że usługi sąsiedzkie nie są „nowością”, ponieważ takie usługi były i są realizowane w ramach różnego rodzaju projektów, także współfinansowanych ze środków unijnych, jak np. „Korpus Wsparcia Seniorów”.

Z projektu wynika, że to samorząd terytorialny podejmując decyzję, o tym, czy będzie realizował usługi opiekuńcze w formie usług sąsiedzkich, zadecyduje także o szczegółach jej realizacji. Wówczas rada gminy w specjalnej uchwale określi: szczegółowe warunki przyznawania i odpłatności za usługi opiekuńcze oraz szczegółowe warunki zwolnienia od opłat i tryb ich pobierania, szczegółowe kryteria przyznania usług sąsiedzkich i ich wymiar czasowy, zakres usług sąsiedzkich, sposób kontroli świadczenia i rozliczania wykonywanych usług sąsiedzkich, czy zasady sprawowania nadzoru nad świadczonymi usługami.

– Pomoc sąsiedzka polegać będzie na pomocy o każdej porze dnia i nocy. Dzięki temu osoby potrzebujące będą mogły skorzystać z opieki sąsiada praktycznie 24 godziny na dobę. Największym problemem jest jednak to, aby ta pomoc nie okazała się mrzonką, a może się tak stać, kiedy gminy nie otrzymają dofinansowania na ten cel z ministerstwa. W przypadku naszego miasta na pewno znalazłoby się kilkadziesiąt osób chętnych do skorzystania z takiej formy pomocy. Myślę, że jest to bardzo dobry pomysł – mówi Dorota Krakowska z Centrum Usług Społecznych w Tarnowie.

W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak, który mówi, że usługi opiekuńcze w tamtejszej gminie działają na wysokim poziomie, ale nowa forma pomocy najbardziej potrzebującym byłaby wskazana. – Pracownicy naszego MOPS-u potrafią zrobić osobom starszym i schorowanym zakupy, przygotować posiłek, a nawet posprzątać w domu. Nie ukrywam jednak, że pomoc sąsiedzka mogłaby się okazać lepszym rozwiązaniem, chociażby ze względów logistycznych. Panie zatrudnione w MOPS-ie niejednokrotnie muszą pokonywać wiele kilometrów, aby zaopiekować się seniorem. W przypadku pomocy sąsiedzkiej odbywałoby się to w bliskim otoczeniu. Dodatkowo seniorzy oczekujący pomocy zapewne z większą chęcią skusiłyby się na pomoc znajomej sobie osoby, niż kogoś zupełnie obcego. Bez wątpienia jednak pomoc finansowa z ministerstwa na zrealizowanie tego projektu byłaby potrzebna, ponieważ wszystkie samorządy w kraju mają problem z wydatkami bieżącymi. Myślę także, że pojawiłoby się wiele chętnych osób, które za pewną kwotę chciałyby podjąć opiekę nad swoim sąsiadem.

Projekt ustawy przewiduje, że usługi sąsiedzkie mogą obejmować pomoc w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych, prostą podstawową opiekę higieniczną, nieskomplikowane czynności pielęgnacyjne oraz, w miarę potrzeb i możliwości, zapewnienie kontaktów z otoczeniem. Usługi te będzie mogła wykonywać osoba, która: jest pełnoletnia, nie jest małżonkiem, członkiem rodziny, krewnym w linii prostej oraz rodzeństwem osoby, na rzecz której świadczone są usługi sąsiedzkie, jest zdolna do świadczenia usług sąsiedzkich pod względem psychofizycznym i zdrowotnym, zamieszkuje w najbliższej okolicy osoby, na rzecz której świadczone są usługi sąsiedzkie, ukończyła szkolenie z zakresu udzielania pierwszej pomocy oraz została zaakceptowana przez osobę, której będzie świadczyć usługi.

Przedstawiciele Związku Powiatów Polskich w opinii do projektu nowelizacji ustawy o pomocy społecznej zwrócili uwagę, że nie zostały oszacowane skutki finansowe nowych regulacji dla jednostek samorządu terytorialnego. Zwrócono także uwagę na to, że gmina zlecając wykonanie usługi polegającej na opiece nad sąsiadem, będzie oczekiwała od zleceniobiorcy jakiejś formy sprawozdawczości, natomiast w przepisach nie ma ustawowego uprawnienia do żądania zapłaty za realizację usługi. ZPP chciałby także wykreślenia przepisów mówiących o obowiązku ukończenia szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy dla osób, które miałyby realizować usługę sąsiedzką, ponieważ taki wymóg może zniechęcać zainteresowanych do zaangażowania się w pomoc, która głównie polegałaby na robieniu zakupów, czy sprzątaniu.

Magdalena Marszałek, burmistrz Tuchowa mówi, że w przypadku tamtejszej gminy umowy na pomoc sąsiedzką z mieszkańcami gminy są już od jakiegoś czasu podpisywane przez tamtejszy Ośrodek Pomocy Społecznej. – Mamy kilka podpisanych takich umów i widzę, że nie brakuje osób, które byłyby chętne do takiej pomocy. Jeżeli na ten cel pojawiłyby się większe pieniądze z ministerstwa, to jestem przekonana, że jeszcze większa grupa osób mogłaby liczyć na pomoc ze strony swoich sąsiadów. Trzeba pamiętać o tym, że godziny pracy pracowników socjalnych są ograniczone. Sąsiad miałby możliwość niesienia pomocy również w godzinach wieczornych. To znacznie ułatwiłoby osobom starszym i schorowanym codzienne funkcjonowanie. Jeżeli tylko gminy mogłyby liczyć na wparcie finansowe na organizowanie tego przedsięwzięcia, to jestem jego wielkim zwolennikiem.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.