Zaczarnie: W mini ZOO pojawi się… żyrafa?

Krzysztof Saładyga od trzech lat w Zaczarniu w gminie Lisia Góra prowadzi mini ZOO. Na terenie jego gospodarstwa można podziwiać aż 15 gatunków zwierząt m.in.: kangury, strusie, alpaki, czy lamy. W ostatnich tygodniach w ZOO pojawił się również roczny bocian o imieniu Kajtek, który trafił do gospodarstwa po wypadku, w wyniku którego ma uszkodzone skrzydło. Marzeniem pana Krzysztofa jest uzyskać status prawdziwego ZOO i za kilka lat sprowadzić do Zaczarnia… żyrafę.

Obecnie w gospodarstwie mieszkańca Zaczarnia można spotkać 15 gatunków zwierząt. Osoby, które zdecydują się na wizytę w jego mini ZOO mogą z bliska przyglądać się: alpakom, owcom, strusiom, królikom, świnkom morskim, papugom, osiołkom, koniom, kozom, szopom praczom, kangurom, kurom, bażantom, pawiom, czy gęsiom.

Krzysztof Saładyga od najmłodszych lat fascynował się zwierzętami. Dorastając, wraz ze swoimi rodzicami opiekował się zwierzętami hodowlanymi. Pasjonowały go również konie. Trzy lata temu wraz z żoną postanowili kupić pierwsze zwierzęta do swojego gospodarstwa. Padło na kury i kucyki. – Zawsze interesowało mnie życie zwierząt. Chciałem mieć ich, jak najwięcej w swoim gospodarstwie. Kiedy wraz z żoną kupiliśmy kury i kucyki, wiedziałem, że na tym nie poprzestaniemy. W mojej głowie zrodziła się wizja utworzenia mini ZOO. W naszym regionie nie ma ogrodów zoologicznych. Najbliższy jest w Krakowie. Wielu ludzi kocha zwierzęta. Uwielbiają je przede wszystkim dzieci. Stwierdziłem, że nie ma sensu czekać i zacząłem sprowadzać kolejne zwierzaki – śmieje się pan Krzysztof.

Obecnie w gospodarstwie mieszkańca Zaczarnia można spotkać 15 gatunków zwierząt. Osoby, które zdecydują się na wizytę w jego mini ZOO mogą z bliska przyglądać się: alpakom, owcom, strusiom, królikom, świnkom morskim, papugom, osiołkom, koniom, kozom, szopom praczom, kangurom, kurom, bażantom, pawiom, czy gęsiom. Co ciekawe, każde z nich ma swoje… imię. – Mamy gąskę Tosię, czy koziołki – Kukusia i Shreka. Przeważnie sami wymyślamy imiona swoim pupilom, chociaż zdarzyło się, że robili to również odwiedzający nas goście. Swego czasu jedna z rodzin odwiedzających nasze mini ZOO była akurat przy narodzeniach koziołka. Stwierdziliśmy, że są niejako rodzicami chrzestnymi zwierzaka, więc zaproponowaliśmy, aby wybrali dla niego imię – tłumaczy pan Krzysztof. – Co ciekawe, wśród naszych najmłodszych gości największym powodzeniem wcale nie cieszą się alpaki, kangury, czy strusie. Największe wrażenie robią na nich… kury, świnki morskie, czy króliki. Są to małe stworzenia, dzieci biorą je do rąk, karmią… Zawsze przed wejściem do naszego mini ZOO istnieje możliwość zakupu za symboliczną kwotę karmy, którą można karmić zwierzaki. Największą dla mnie nagrodą jest uśmiech dzieci. Nic innego się nie liczy, więc kiedy widzę wypisane szczęście na ich twarzach, to wiem, że otwarcie mini ZOO było świetnym ruchem. Ludzie lubią nas odwiedzać, ponieważ na łonie natury mogą naprawdę wypocząć. Nasze gospodarstwo nie jest zbyt duże, bo ma około 1 ha, jednak jest bardzo dobrze zagospodarowane. Każde ze zwierząt ma swoją specjalną zagrodę. Poza obcowaniem ze zwierzętami najmłodsi mogą skorzystać z dodatkowych atrakcji, czyli: huśtawki, trampoliny, bujanych koników, piaskownicy, zjeżdżalni, kręgli, czy piłki do skakania. Mamy również toaletę oraz stoliki, ławki i krzesła do odpoczynku. Większość z naszych gości spędza u nas 2-3 godziny, a trzeba zaznaczyć, że pojawiają się u nas osoby praktycznie z całej Polski, które akurat w regionie spędzają urlop.

O mini ZOO w Zaczarniu zrobiło się głośno 2 lata temu. Wówczas doszło tutaj do dość niespotykanych narodzin. Koza miniaturka urodziła trójkę koźląt. Jest to rzadkość, ponieważ ciąża trojacza wśród tych zwierząt stanowi niewiele ponad 5 procent. – Na ten temat rozpisały się media w całym kraju. To na pewno ewenement, tym bardziej, że była to jej pierwsza ciąża. To zwierzęta, które generalnie rodzą po jednym potomstwie. Po narodzinach musieliśmy pomóc matce dokarmiać maleństwa, bo sama nie byłaby w stanie wykarmić całej trójki. Oczywiście kózki dostały też swoje imiona: Pela, Pipi i Polo – tłumaczy Krzysztof Saładyga, który dodaje, że niedawno w jego mini ZOO pojawił się kolejny gość. – Trafił do nas bocian o imieniu Kajtek. Trzeba pamiętać, że te zwierzęta są pod ścisłą ochroną i na ich przetrzymywanie musi być zgoda Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. W ostatnich dniach udało się nam ją uzyskać. Bocian został znaleziony przez mieszkańców Smykowa w gminie Radgoszcz. Miał uszkodzone skrzydło. Prawdopodobnie wypadł z gniazda. Zapewniliśmy mu opiekę weterynaryjną, Niestety z powodu obrażeń raczej nigdy nie odleci już na zimę do ciepłych krajów, więc stwierdziliśmy, że od teraz będzie mieszkał w naszym gospodarstwie. Z całą pewnością będzie jedną z większych atrakcji dla gości, ponieważ mało kto do tej pory karmił z ręki bociana, a u nas będzie to możliwe!

Właściciel mini ZOO w Zaczarniu nie ukrywa, że swoim zwierzętom poświęca mnóstwo czasu. Gdyby nie inna praca, w której spędza trzy dni w tygodniu, swoim pupilom oddawałby całe swe dnie. – Wtorki i czwartki, a także weekendy mini ZOO wypełnia cały mój dzień. Przygotowuję zwierzakom jedzenie, sprzątam w ich stajniach, a kiedy pojawia się potrzeba, kontroluję ich zdrowie wraz z zaprzyjaźnionymi weterynarzami. Kiedy jestem w pracy, opiekę nad gospodarstwem przejmuje moja żona, która także jest zakochana w zwierzętach. Cieszę się, że wspiera mnie w mojej pasji. Razem jest nam o wiele łatwiej.

Mini ZOO w Zaczarniu ponownie zostanie otwarte dla odwiedzających 1 kwietnia. Pan Krzysztof wierzy, że i w tym roku, pomimo nadal panującej pandemii koronawirusa, odwiedzi go mnóstwo gości. – Jesteśmy na nich przygotowani i ugościmy ich najlepiej, jak będziemy mogli. Przestrzegamy wszelkich zasad bezpieczeństwa, więc u nas na pewno nic im nie grozi. Chcielibyśmy, aby nasze ZOO było otwarte aż do początku października, więc na pewno każdy zainteresowany zdąży je odwiedzić – śmieje się właściciel gospodarstwa i dodaje, że jego największym marzeniem jest uzyskać status prawdziwego ZOO. – Taki mam cel i będę starał się to osiągnąć. Na pewno będzie wiązało się to z o wiele większym nakładem finansowym, ale wierzę, że uda mi się podołać zadaniu. Marzę o tym, aby w moim gospodarstwie w przyszłości pojawiła się… żyrafa. To byłoby coś! Śmiejemy się z żoną, że największym problemem byłoby to, aby nie podjadała drzew sąsiadowi. Wierzę, że w dalszej perspektywie czasu, będzie mi dane sprowadzić do Zaczarnia prawdziwą żyrafę, zwłaszcza że nowe zwierzęta w moim mini ZOO na pewno będą systematycznie się pojawiać. Najbliższy zakup? Być może będą to lemury… – kończy z uśmiechem pan Krzysztof.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.