Andrzej Winiarczyk – Patrząc w gwiazdy

34-letni Andrzej Winiarczyk, który od kilku lat jest zapalonym astronomem-amatorem. W domowym zaciszu obserwuje gwiazdy i planety za pomocą swojego teleskopu, wykonując przy tym zapierające dech w piersiach zdjęcia. Jednym z marzeń mieszkańca Szerzyn jest zorganizowanie wystawy swoich fotografii lub wydanie specjalnego albumu.

Andrzej Winiarczyk astronomią na poważnie zaczął interesować się nieco ponad 3 lata temu. 27 lipca 2018 roku podziwiał na niebie całkowite zaćmienie księżyca, które było najdłuższym całkowitym zaćmieniem księżyca w XXI wieku. To wówczas stwierdził, że chciałby na własną rękę sprawdzić, co tak naprawdę skrywa w sobie Kosmos. – To bez wątpienia był punkt zwrotny w mojej przygodzie z astronomią, chociaż już jako młody chłopak fascynowałem się gwiazdami. Kiedy miałem 10 lat z zapartym tchem obserwowałem na niebie przelot komety Hale’a-Boppa. Była to kometa długookresowa, którą można było obserwować gołym okiem od maja 1996 do grudnia 1997 roku, czyli dwa razy dłużej niż poprzednią rekordzistkę Wielką Kometę z 1811 r. Zamiłowanie do astronomii rodziło się we mnie wolno, ale systematycznie. Pamiętam, że podczas zaćmienia Słońca w 2013 roku wychodząc do pracy, zdążyłem jeszcze wymontować… szkło z maski spawalniczej, aby móc zobaczyć je na własne oczy – śmieje się Andrzej, który dodaje, że z czasem zaczął śledzić fora internetowe poświęcone miłośnikom Kosmosu. – Trafiłem tam na naprawdę fajnych i ciekawych ludzi, którzy byli świetnie zorientowani pod względem astronomii i wiele mi pomogli. To właśnie oni doradzili mi, abym na samym początku swojej przygody z tą pasją zakupił lornetkę astronomiczną, zamiast teleskopu. Pamiętam, że zapłaciłem za nią wówczas około 300 zł. Dawała piętnastokrotne powiększenie, dzięki któremu mogłem bez większych problemów przyglądać się m.in. licznym księżycowym kraterom uderzeniowym, takim jak choćby krater „Kopernik”, „Tycho” księżycowym morzom oraz pasmom górskim o znajomo brzmiących nazwach jak „Karpaty”, „Kaukaz” czy „Apeniny”. Z czasem jednak postanowiłem w końcu zakupić teleskop. Przeznaczyłem na ten cel około 2 tys. złotych. Dzięki niemu naprawdę sięgnąłem gwiazd!

Nie każda noc nadaje się do obserwowania gwiazd. Jak tłumaczy astronom-amator z Szerzyn najlepszy czas do obserwacji nieba to bezksiężycowe noce, po trzeciej kwadrze, kiedy Księżyc wschodzi późną nocą i zmierza do nowiu, sam nów oraz niedługo po nim, przed pierwszą kwadrą, kiedy Księżyc zachodzi wieczorem lub wczesną nocą. – Księżyc, chociaż sam w sobie piękny i duży, jest najjaśniejszym poza Słońcem obiektem na naszym niebie, rozświetlając nocne niebo, przeszkadza w obserwacjach obiektów zaliczanych do tzw. głębokiego kosmosu, takich jak galaktyki, mgławice, gromady gwiazd. Do ich zgłębiania konieczna jest prawdziwa ciemność, przejrzyste, bezchmurne niebo, z dala od ulicznych świateł. Sam często udaję się na obserwacje dopiero po godzinie 22. i spędzam pod gołym niebem 3-4 godziny. Na co dzień pracuję w Tarnowie i do pracy wstaję po 5. nad ranem. Bywają więc okresy w miesiącu, że przez 3-4 dni z rzędu śpię raptem po 2-3 godziny, ale widoki, których jestem świadkiem, są tego warte – tłumaczy Andrzej i dodaje, że już sam widok Jowisza, otaczających go księżyców, czy Saturna z jego fascynującymi pierścieniami sprawia, że człowiek z miejsca zakochuje się w Kosmosie. – Niebo jest pełne tajemnic, ale dzięki aplikacjom, które pokazują nam aktualny układ planet, położenie gwiazdozbiorów, obiektów głębokiego nieba, przeloty poszczególnych satelitów czy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, łatwo można odnaleźć się w tym bezkresie, nic nas nie zaskoczy, chyba że będzie to niespodziewany meteor przecinający niebo lub jego wyjątkowy okaz zwany „bolidem”, któremu nierzadko towarzyszy również efekt akustyczny. Wiele osób zadaje mi pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Biorąc pod uwagę jedynie rachunek prawdopodobieństwa, wydaje się, że życie w Kosmosie ma miejsce. Po analizie danych z Kosmicznego Teleskopu Keplera astronomowie oszacowali, że Droga Mleczna może zawierać nawet 300 mln podobnych do Ziemi planet z ciekłą wodą, zdolnych do podtrzymania życia. Wiele z nich powinno znajdować się „już” w promieniu 30 lat świetlnych od Układu Słonecznego. To daje wiele do myślenia i działa na wyobraźnię…

Dzięki zwykłemu aparatowi fotograficznemu typu „lustrzanka”, który można połączyć z teleskopem 34-latek oprócz obserwowania nocnych zjawisk zachodzących na niebie, wykonuje im także fotografie. W swojej kolekcji posiada zdjęcia planet, mgławic, gromad gwiazd, a nawet galaktyk! Swoje ostatnie zdjęcie wykonał 11 września i przedstawia ono Galaktykę Andromedy.

Zdjęcie Andrzeja Winiarczyka – Wielka Mgławica w Orionie

– Było to moje trzecie podejście do tego obiektu. W końcu udało się tak wycelować obiektyw, że oprócz samej Andromedy i jej bliskiej towarzyszki – galaktyki M32, znalazła się na zdjęciu również galaktyka M110. W tym przypadku aparat wpięty w teleskop wykonał ponad 130 35-sekundowych zdjęć, z których jedna czwarta została usunięta, a pozostałe udało się złożyć w taki sposób, że efektem jest obraz galaktyki. Co ciekawe, pod ciemnym niebem, przy dobrym wzroku lub w okularach, możemy ją dojrzeć gołym okiem, a już zwykła lornetka pozwoli nam przenieść się jakby w inny, niewyobrażalnie odległy świat. Jednym z moich ulubionych zdjęć, jakie udało mi się do tej pory wykonać, jest z kolei fotografia przedstawiająca widoczną już nieuzbrojonym okiem na zimowym niebie Wielką Mgławicę w Orionie, znajdującą się w Gwiazdozbiorze o tej samej nazwie, poniżej pasa Oriona złożonego z trzech gwiazd o nazwach Alnitak, Alnilam i Mintaka. Jest to najbliższy nam obszar, w którym tworzą się nowe gwiazdy, na fotografii tworzy wielobarwną chmurę gwiazd, gazu i pyłu.

Jak na razie wszystkie swoje fotografie Andrzej Winiarczyk prezentuje na swojej stronie na Facebooku. Jednym z marzeń astronoma-amatora jest zorganizowanie wystawy swoich zdjęć lub ich publikacja w specjalnym albumie. – Być może znajdą się instytucje, które będą zainteresowane prezentacją moich zdjęć. Podczas takiej wystawy na pewno nie zabrakłoby miejsca opowiedzenie
o tajnikach swojej pasji, a także sposobie, w jaki można rozpocząć swoją przygodę z amatorskim obserwowaniem nocnego nieba. W pierwszej kolejności chciałbym jednak zakupić nowy teleskop ze zdecydowanie większym lustrem, niż to, z którego korzystam obecnie. Pozwoliłoby mi to, zajrzeć jeszcze głębiej w Kosmos, dostrzec więcej szczegółów. Patrząc w gwiazdy, możemy poczuć się, jak niewielka część czegoś naprawdę ogromnego i tajemniczego…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.