Daniel Setlik i malowanie po odzieży

20-letni Daniel Setlik z Tarnowa jest customerem i od 4 lat zajmuje się malowaniem po odzieży i butach. Na swoim koncie ma kilka unikatowych projektów, jak również współpracę z polskimi raperami. Jednym z większych marzeń Daniela jest otworzenie w Tarnowie swojej pracowni, gdzie nie tylko tworzyłby nowe dzieła, ale również prowadził warsztaty, czy organizował wystawę swoich prac.

Daniel sztuką zaczął interesować się już od najmłodszych lat. Pomimo tego, iż nie pochodzi z rodziny artystów i jak sam mówi, nikt z jego rodziny nie ma większych zdolności artystycznych, to on sam wyłamał się z tego schematu. Przez wiele lat rysował do szuflady. Kiedy, jako dziecko wylądował na Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, pracującym tam lekarzom i pielęgniarkom malował kwiaty za pomocą pasteli i farb olejnych. Nic więc dziwnego, że dziś jest absolwentem liceum plastycznego w Tarnowie, a także studentem tarnowskiej PWSZ na wydziale sztuki i dodatkowo robi coraz większą karierę w świecie customizacji, który cechuje się wysoką personalizacją produktu lub usługi w odpowiedzi na specyficzne życzenia i potrzeby klienta.

– Tak naprawdę to wszystko zaczęło się na poważnie w 2018 roku. Wówczas jeden z moich znajomych, z którym spotkałem się na skate parku, przekazał mi swoje buty. Powiedział wówczas, że są już mocno zużyte i chciałby je w jakiś sposób odnowić i upiększyć, a z racji tego, że uczę się w „plastyku”, na pewno dam sobie radę. To był mój pierwszy projekt. Dałem radę, więc postanowiłem rozwijać się w tym kierunku – mówi Daniel Setlik, który dodaje, że szczególnie upodobał sobie malowanie po jeansie. – Uwielbiam malować po katanach, spodniach i bluzach. Jeans to najwygodniejszy materiał, który najlepiej przywiera i utrzymuje farbę. Trzeba jednak pamiętać, aby do swoich prac wybierać farby do odzieży i tkanin. Używając farb akrylowych malunek po prostu zaschnie oraz popęka, więc efekt końcowy nie będzie zbyt dobry. Najlepiej czuję się malując po katanach. Wynika to z tego, że mam do swojej dyspozycji największy obszar do zamalowania. Wówczas pole do popisu jest zdecydowanie większe niż na wąskich spodniach. Często też wykonuję malowidła na butach, chociaż przy nich pracy wydaje się najwięcej, ponieważ na przed rozpoczęciem pracy trzeba bardzo dokładnie je wyczyścić.

Daniel Setlik (z prawej)

20-latek ma na swoim koncie już kilka większych projektów. Jednym z ciekawszych jest wykonanie przez niego olbrzymich jeansowych skrzydeł, które zakłada się na barki. Inspiracją do ich wykonania był dla niego serial „Lucyfer”, a także treść utworu jednego z jego ulubionych raperów – Opała, który brzmi „Wymyśliłem skrzydła jak Dedal, się nie wywyższam to jedyny detal”. Co ciekawe, to właśnie dzięki Opałowi świat muzyki usłyszał o projektach tarnowianina.

– Grałem z kolegami w sieci w Counter-Strike. W pewnej chwili zobaczyłem, że prywatną wiadomość na Instagramie wysłał do mnie Opał, którego muzyką interesowałem się od dłuższego czasu. Okazało się, że był zainteresowany moimi pracami i zapragnął, abym przygotował dla niego katanę do jednego z jego teledysków. Byłem w szoku. Z miejsca przystałem na tę propozycję. Początkowo katana miała pojawić się w teledysku do utworu „Palo Santo”, jednak ostatecznie Opał zaprezentował ją w utworze „Bazgroł”. Teledysk na serwisie YouTube zaledwie w ciągu 5 miesięcy zanotował ponad 1,6 mln wyświetleń! Katana, którą przygotowałem, przedstawia twarz wyłaniającą się z przepołowionego na pół kręgosłupa – mówi Daniel i dodaje, że współpraca z Opałem pozwoliła mu przebić się do świata rapu i zrealizować podobne projekty z innymi raperami. – Jeansowe skrzydła, które są dla mnie unikatowym projektem, już wkrótce mają pojawić się w jednym z teledysków rapera Feno. Inną moją pracę będzie można obejrzeć w nadchodzącym teledysku Matiego Ważnego, na którym podarowałem mu koszulkę inspirowaną jego utworem „Britney”. Przed koncertem Słonia, który odbył się w Krakowie, również wręczyłem mu jedną ze swoich prac. Było to dla mnie wielkie przeżycie, ponieważ już podczas występu Słoń pogratulował mi talentu i życzył sukcesów w życiu artysty i poprosił wszystkich obecnych, aby zrobili dla mnie „hałas”.

Tarnowianin nie ukrywa, że aby spełniać się malując po odzieży i butach, trzeba mieć pewne zdolności manualne, jednak przede wszystkim liczy się pomysłowość. – Nad poszczególnymi projektami najczęściej pracuję około tygodnia. Samo malowanie nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Najważniejsze to wypracować u siebie zdolność współpracy pomiędzy głową, a ręką. Jeżeli będziemy potrafili przenieść nasze myśli na katanę, spodnie, bluzę, buty, to ogranicza nas już tylko wyobraźnia. Sam uwielbiam projekty, podczas których mój klient mówi mi, co chciałby, aby znalazło się na przedmiocie, jednak już sam pomysł na realizację zostawia mi. Do dziś pamiętam jedno z zamówień. Skontaktował się ze mną mieszkaniec Gdańska. Zapragnął pomalować swoje buty, jednak nie wiedział do końca, co mogłoby się na nich znaleźć. Zaproponowałem mu, aby opowiedział mi, czym na co dzień się interesuje, jakie obrazy mu się podobają. Odpowiedział, że interesuje się kosmitami, smokami i kręci go… palenie jointów. W ten sposób w mojej głowie narodził się pomysł, aby na butach namalować kosmitę, który trzyma w ustach jointa, a smok podpala go ogniem. Klient był zachwycony – śmieje się Daniel i dodaje, że są projekty, których się nie podejmuje. – Nigdy nie będę malował motywów związanych ze śmiercią, czy samobójstwem. Są to dla mnie tematy tabu, których nigdy się nie podejmę. Oprócz tego nigdy nie podejmę się projektów, w których będę przerabiał buty na oryginalne lub nowsze modele. Zdarzyło mi się, że ktoś zwrócił się do mnie z prośbą o to, abym przypadkowe logo znajdujące się na obuwiu przerobił na markowe. Z automatu odmawiam. Wykonywanie „podróbek” nie tylko mnie nie kręci, ale jest prawnie zabronione.

Niedawno 20-latek prowadził specjalne warsztaty malowania jeansu, które odbyły się w centrum Handlowym Gemini Park Tarnów. Czuwał nad pracą młodych adeptów tej sztuki i wskazywał najlepsze rozwiązania. Warto podkreślić, że uczestnicy warsztatów przygotowali dwie kurtki jeansowe, które Gemini Park Tarnów zamierza przekazać na cele charytatywne. Jednym z większych marzeń Daniela jest uruchomienie w przyszłości własnej pracowni. – Marzy mi się lokal w centrum Tarnowa. Wydaje się, że najlepszą lokalizacją byłaby ul. Wałowa. Chciałbym tam nie tylko tworzyć nowe projekty, ale również sprzedawać je w specjalnym sklepie, otwierać wystawy swoich prac, organizować warsztaty dla osób chcących nauczyć się malować po jeansie, a także urządzać przyjęcia i imprezy dla swoich przyjaciół i zaproszonych gości. Moim marzeniem jest, abym nie musiał sam promować na siłę swojej osoby, a aby to moje prace promowały mnie jako człowieka i jako artystę. Chcę być zapamiętany przez swoje projekty, zwłaszcza że już teraz w mojej głowie rodzi się wiele ciekawych pomysłów… – kończy młody tarnowianin.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.