Nowe Żukowice: Co dalej ze spopielarnią zwłok?

W ostatnich dniach Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło odmowną decyzję wójta gminy Lisia Góra w sprawie warunków zabudowy dla spopielarni zwłok w Nowych Żukowicach. Organ administracji publicznej zwrócił uwagę na kwestie formalne odmowy warunków zabudowy, które należy skorygować. Mieszkańcy Nowych Żukowic zapowiadają dalsze protesty, natomiast inwestor już teraz nastawia się na długą batalię o zrealizowanie swoich planów.

Afera związana z budową spopielarni zwłok w Nowych Żukowicach rozpoczęła się w połowie ubiegłego roku. To wówczas przedstawiciele firmy Omega sp. z o.o. poinformowali o swoich planach związanych z przeprowadzeniem inwestycji. Na tego typu prace nie wyrażają jednak zgody mieszkańcy tamtejszej miejscowości, twierdząc, że spopielarnia będzie zagrażać ich zdrowiu i życiu. Podczas ubiegłorocznego spotkania wiejskiego, które zorganizowano w tamtejszej miejscowości, mieszkańcy Nowych Żukowic tłumaczyli, że krematoria emitują szkodliwe dla życia i zdrowia związki chemiczne, a w najbliższym sąsiedztwie planowanej spopielarni znajdują się domy, przedszkole, szkoła, czy kościół parafialny. Mówiono także o tym, że spopielarnia spowoduje zatrzymanie rynku nieruchomości, co przyczyni się do spadku wartości działek i budynków mieszkalnych, a dodatkowo sama miejscowość zacznie się wyludniać.

Jeszcze w ubiegłym roku władze gminy Lisia Góra wydały odmowną decyzję dla wydania warunków zabudowy dla spopielarni zwłok. W ostatnich dniach Samorządowe Kolegium Odwoławcze zdecydowało się jednak uchylić tę decyzję, kwestionując m.in. mapę dołączoną przez urzędników. Według SKO dołączona przez gminę do dokumentacji mapa była niewłaściwa i brakowało jej kilku danych. Przede wszystkim okazało się, że mapa była wydrukiem z portalu geodezyjnego i nie spełniała kryteriów, które wymagane są dla mapy zasadniczej, m.in. nie zawierając numerów działek. Nie ustalono także, czy planowana farma fotowoltaiczna, która stanowi część inwestycji, wymaga wydania decyzji środowiskowej, czy też nie.

Obecnie mieszkańcy Nowych Żukowic, jako strona postępowania, mogą złożyć do 14 dni sprzeciw na uchylenie przez SKO decyzji. Jeżeli to zrobią, sprawa trafi do sądu administracyjnego, który rozpatrzy sprzeciw złożony przez mieszkańców.

– Jako urząd gminy nie jesteśmy już stroną w postępowaniu, więc nie przysługuje nam prawo do wniesienia skargi na orzeczenie SKO. Takie prawo mają jednak mieszkańcy, którzy informowali mnie, że z tego skorzystają – mówi wójt Lisiej Góry Arkadiusz Mikuła. – Przypuszczaliśmy, że SKO może uchylić naszą decyzję. Zaskoczeniem było jednak to, że SKO odniosło się w swoim uzasadnieniu jedynie do części formalnej, a nie koncentrowało się na części społecznej. Abyśmy mogli od nowa procedować warunki zabudowy, musi stać się ona prawomocna. W przypadku wpłynięcia skarg ze strony mieszkańców zaczekamy zapewne kolejne kilka miesięcy, aż wszystko zostanie rozpatrzone. Z perspektywy osób, które są przeciwne tej inwestycji, jest to zapewne jakiś sposób na wydłużanie tej procedury. Niewykluczone więc, że cała sprawa, o ile zakończy się jakąkolwiek decyzją, może potrwać nawet kilka lat. Do tej pory nie doszło jeszcze do bezpośredniego spotkania inwestora z mieszkańcami Nowych Żukowic. Myślę, że przyjdzie na to czas. Obecny moment nie wydaje się najlepszy. Już podczas ubiegłorocznego spotkania wiejskiego poziom emocji był tak duży, że wątpię, aby tego typu rozmowy kończyły się konstruktywnymi wnioskami. Pojawiają się wówczas niepotrzebne emocje, nerwy, a to niczemu nie służy. Nie wykluczam jednak, że do takiego spotkania dojdzie.

Pytana o całą sytuację Małgorzata Mękal, była tarnowska radna, a obecnie prezes spółki Omega, która planuje budowę spopielarni zwłok obok cmentarza w Nowych Żukowicach, mówi, że decyzja SKO nie jest dla niej zaskoczeniem. – SKO wskazuje, że spopielarnia jest budynkiem charakterystycznym, więc nie można mówić o ciągłości funkcji. Najbliższą sąsiadującą działką dla planowanej spopielarni jest cmentarz parafialny, więc nie ma merytorycznych podstaw do odmowy dla wydania warunków zabudowy. W ostatnich miesiącach dwukrotnie odwiedzałam budynek urzędu gminy w Lisiej Górze, ale podczas tych wizyt nie zastałam wójta. Nikt nie zaproponował mi też spotkania z mieszkańcami Nowych Żukowic, a nie ukrywam, że sama chciałabym, aby takie spotkanie zostało zorganizowane. Najlepiej, aby odbyło się ono w momencie, kiedy będziemy dysponować już warunkami zabudowy. Wówczas możemy przystąpić do stworzenia projektu oraz wizualizacji budynku. Będę mogła wtedy przedstawić mieszkańcom, jak w rzeczywistości prezentowałby się spopielarnia. Trzeba również dodać, że od sierpnia ubiegłego roku kilka kwestii uległo zmianie. Przede wszystkim ceny gazu mocno poszybowały w górę, dlatego teraz mocno zastanawiamy się nad tym, aby zamiast instalacji gazowej stworzyć instalację elektryczną z wykorzystaniem działającej obok farmy fotowoltaicznej. Wówczas wszystkie parametry związane z działalnością spopielarni byłyby jeszcze lepsze – tłumaczy Małgorzata Mękal i dodaje, że jest przygotowana na dłuższą batalię dotyczącą realizacji zaplanowanej przez siebie inwestycji. – SKO działa bardzo sprawnie i szybko. Jeżeli ze strony mieszkańców wpłynie skarga, to myślę, że w ciągu 3 tygodni sprawa zostanie skierowana do ponownego rozpatrzenia. Nie trzymamy się żadnego konkretnego terminu związanego z realizacją inwestycji. Analizowaliśmy to, jak tego typu procesy wyglądały w innych miastach i zdajemy sobie sprawę, że również w tych przypadkach trwało to długo, więc jesteśmy na to przygotowani.

Mieszkańcy Nowych Żukowic nie zamierzają jednak składać broni i zapewniają, że w dalszym ciągu będą walczyć o zablokowanie budowy spopielarni. – Będziemy odwoływać się do skutku. Teren, na którym mają być prowadzone prace, to Jastrząbsko-Żdżarski Obszar Chronionego Krajobrazu i nie powinno się usuwać lasów, pod takie inwestycje, a jest to w planach. Dodatkowo w pobliżu planowanej spopielarni znajduje się mnóstwo domów. To praktycznie centrum naszej miejscowości. Wielu mieszkańców złożyło już skargę na decyzję SKO. Wielu z nas robi to indywidualnie. Niektórzy wciąż nie przekroczyli terminu 14 dni na odwołanie i wciąż czekają ze złożeniem pisma. Jest to sprawa, która jak każda decyzja o warunkach zabudowy może być odwoływana w wielu miejscach i instancjach. Może to robić zarówno jedna, jak i druga strona postępowania. Jeżeli będziemy zmuszeni walczyć w sądach latami, to będziemy to robić! – mówią mieszkańcy Nowych Żukowic.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.