Samorządowcy będą sprzedawać węgiel?

Samorządy mają sprzedawać węgiel sprowadzany z zagranicy przez spółki PGE Paliwa i Węglokoks. Taką propozycję przedstawił wicepremier Jacek Sasin. Włodarze poszczególnych gmin w powiecie tarnowskim nie są do końca przekonani do tego pomysłu, twierdząc, że nie posiadają wystarczających narzędzi, aby sprostać takiemu zadaniu.

Samorządy mają pomóc państwu
Jacek Sasin zwrócił się z apelem do samorządów, aby te zaangażowały się w dystrybucję wśród swoich mieszkańców węgla importowanego przez spółki PGE Paliwa i Węglokoks. Wicepremier uważa, że samorządy posiadają spółki komunalne, które mogą kupować węgiel bezpośrednio u importera i sprzedawać go z dużo mniejszym narzutem niż inni pośrednicy. Dodatkowo Jacek Sasin zaznaczył, że rząd nie zrzuca odpowiedzialności na samorządy, a daje im jedynie możliwość włączenia się w proces sprzedaży węgla. Podobnego zdania jest premier RP, Mateusz Morawiecki, który podczas jednej z konferencji prasowych powiedział – Są wielkie hałdy węgla na nabrzeżach portowych. (…) Ale aby trafił do mieszkańców, musimy również skorzystać ze wsparcia tych, którzy są najbliżej mieszkańców, czyli właśnie was samorządowców, właśnie po to zaproponowaliśmy kolejną ustawę. Aby ta cena była jak najlepsza dla mieszkańców, proponujemy – również w ramach tej ustawy – dopłatę, która będzie powodowała, (…) iż cena ma oscylować wokół 2 tys. zł. Chcemy, żeby ona była nie wyższa niż 2 tys. zł – mówił podczas swojego wystąpienia Mateusz Morawiecki, deklarując jednocześnie, że państwo będzie dopłacało samorządom, aby ceny nie były wyższe.

Z założeń ustawy, które przedstawiciele ministerstwa spraw wewnętrznych administracji, aktywów państwowych oraz Rządowe Centrum Legislacji przedstawiły samorządom, wynika, że dystrybucja węgla ma być zadaniem zleconym z zakresu administracji rządowej o charakterze fakultatywnym. Zadaniem samorządów będzie zebranie zapotrzebowania na węgiel od mieszkańców, wybór podmiotu gospodarczego, który w imieniu gminy odbiera węgiel z punktów dystrybucyjnych, a następnie sprzedaje go mieszkańcom po cenie ustalonej z samorządem. Według deklaracji rządu wynika, że wybór zewnętrznego podmiotu gospodarczego do realizacji zadania miałby przebiegać z wyłączeniem stosowania ustawy prawo zamówień publicznych, a dodatkowo sprzedaż węgla miałyby prowadzić wszystkie jednostki organizacyjne gminy, bez względu na ich status formalno – prawny. Poszczególne samorządy miałyby kupować węgiel po niskiej cenie, a sprzedawać go o kilkaset złotych drożej i w ten sposób pokryć koszty jego dystrybucji. Samorządy miałyby odbierać węgiel na własny koszt, z kilkudziesięciu dużych składów opału z sieci PGE. Węgiel byłby dostępny dla mieszkańców, którym przyznano dodatek węglowy, a także tym, które mają wpisane lub zgłoszone w Centralnej Ewidencji Emisyjności Ciepła jako główne źródło ciepła – źródło węglowe. Maksymalnie w sieci dystrybucji gminnej mieszkaniec mógłby kupić 2-3 tony węgla.

Długa lista problemów
O pomysł sprzedaży węgla przez gminy postanowiliśmy zapytać samorządowców z powiatu tarnowskiego. Okazuje się, że zdania w tej sprawie są mocno podzielone. Nie brakuje opinii wśród wójtów i burmistrzów gmin, którzy twierdzą, że pomysł nie jest zły, ponieważ liczy się przede wszystkim dobro mieszkańców, jednak pojawiają się również głosy krytyki, wśród których przeważają opinie, że dystrybucją węgla powinno zająć się państwo.

– Co prawda nie mamy w swojej gminie spółki komunalnej, która mogłaby zająć się dystrybucją węgla, ale jestem przekonany, że jeżeli zaistnieje taka konieczność, to podołamy postawionemu przed sobą zadaniu. Liczy się dobro mieszkańców i musimy działać z myślą o nich. Mam nadzieję, że powołanie spółki nie okaże się koniecznością. Myślę, że wprowadzone zostaną przepisy, które będą upoważniać samorządy, aby dystrybuowały węgiel we własnym zakresie. W tej chwili mamy wytypowane 2-3 miejsca, gdzie moglibyśmy sprzedawać węgiel mieszkańcom. Niebawem będziemy pytać mieszkańców, za pomocą strony internetowej, jak duże jest ich zapotrzebowanie na węgiel. Chcemy posiadać odpowiednio wcześniej takie informacje, aby później nie być zaskoczonym – mówi burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak.

Z kolei Tomasz Banek, wójt gminy Wietrzychowice mówi, że wciąż liczy na dialog na linii: polski rząd i poszczególne samorządy. – Jako gmina możemy wyznaczyć punkt, gdzie będzie znajdowało się składowisko węgla, natomiast pierwszą barierą, która w tej chwili jest nie do pokonania, jest kwestia sprzętu. W tej chwili nie posiadamy koparek, ładowarek czy samochodów ciężarowych potrzebnych do dystrybucji węgla, a trudno sobie wyobrazić, abyśmy mieli wynajmować te pojazdy, bo będzie to wiązało się z dodatkowym kosztem dla gminy. Nie zapewnimy także transportu węgla do poszczególnych domostw. Zgodnie z obecnymi przepisami powinniśmy odprowadzać akcyzę od sprzedaży węgla, a nie mamy informacji, czy oprócz zamówień publicznych będziemy mieć do tego celu jakąś inną formę. Trzeba pamiętać także o tym, że aby założyć spółkę, która zajmować będzie się dystrybucją węgla, trzeba stworzyć radę nadzorczą, w której znajdą się minimum trzy osoby. Takim osobom trzeba zagwarantować wynagrodzenie. Zatrudnić trzeba także ludzi, którzy będą wydawać węgiel. Potrzebujemy osób, które potrafią wystawić fakturę, a także rozmawiać z klientami na temat jakości węgla. To kolejny problem. Samorządy będą musiały również zakupić węgiel z pieniędzy z własnego budżetu. Mówimy tutaj o inwestycji wartej kilka milionów złotych.

Wójt gminy Gromnik, Bogdan Stasz zwraca także uwagę na lokalizację miejsca, gdzie węgiel w poszczególnych gminach miałby być przechowywany. – Samorządy nie są przygotowane na dystrybucję węgla wśród swoich mieszkańców. Samo składowisko węgla powinno być zadaszone, ogrodzone, a być może trzeba byłoby zamontować także na nim monitoring. Patrząc na obecne ceny węgla, jak i jego dostępność, na pewno będzie istniało zagrożenie, że taki węgiel mógłby stać się łakomym kąskiem dla złodziei. Nie trzeba też nikogo przekonywać do tego, że zorganizowanie takiego miejsca wiązać będzie się ze sporymi kosztami.

Rząd nie sprostał zadaniu
Andrzej Mróz, wójt gminy Wierzchosławice wyliczył w ostatnim czasie na podstawie ilości deklaracji, które zostały złożone w tamtejszej gminie w sprawie dodatku węglowego, że zakup węgla dla wszystkich zainteresowanych osób oscylowałby w granicach 10 mln zł. – To bardzo duże pieniądze. Dziwię się, że angażuje się do tej kwestii samorządy. W Polsce funkcjonuje przecież od lat system dystrybucji węgla. W naszej gminie składów węgla jest co najmniej dwa. Jako gmina nie mamy pojazdów, czy odpowiednich terenów, aby tym się zajmować. W moim odczuciu jest to kompletnie nietrafiony pomysł. W takim urzędzie gminy jak nasz pracuje około 40 osób. Jeżeli oddeleguję z tego grona 5 osób do dystrybucji węgla, to sparaliżuję w ten sposób pracę urzędu, a nie stać nas w tej chwili na zatrudnianie kolejnych pracowników. Są spółki Skarbu Państwa, które mają księgowych, pełne prawo do działania w tej kwestii, a odpowiedzialność zrzuca się na samorządy, które są administracją publiczną, a nie firmą prowadzącą działalność gospodarczą.

W nieco lepszej sytuacji znalazły się gminy: Rzepiennik Strzyżewski, Tuchów, Ciężkowice oraz Ryglice, ponieważ w przypadku tamtejszych samorządów dystrybucją węgla może zająć się spółka komunalna Dorzecze Białej, która odpowiada za sieć wodno-kanalizacyjną w tamtejszych gminach. – Jesteśmy ostatnim ogniwem, który łączy nas z rządem poprzez wojewodę, marszałków, starostów, więc jeżeli możemy w jakiś sposób pomóc naszym mieszkańcom, to chcemy to zrobić. Przedstawiciele czterech gmin: Ryglice, Ciężkowice, Tuchów i Rzepiennik Strzyżewski zawnioskowały do spółki komunalnej Dorzecze Białej, która zajmuje się usługami wodno-kanalizacyjnymi, a także zbiórką odpadów, aby na jednym ze swoich placów dystrybuować węgiel. Obecnie spółka przechodzi przez odpowiednie procedury, aby uzyskać taką możliwość. Spółka ma na tyle dużo pojazdów, aby poradzić sobie z obsługą mieszkańców wszystkich czterech samorządów. Problem jest jednak inny… Na wielu składach mamy do czynienia z bardzo słabą jakością węgla, więc zainteresowanie nim może być nikłe. Nie chcemy przywozić do naszych gmin węgla, który nie będzie nadawał się do palenia w piecach, ponieważ wówczas cała fala krytyki wyleje się na nas, a my będziemy w tej sprawie najmniej winni – tłumaczy burmistrz gminy Ryglice, Paweł Augustyn.

W ostrych słowach na temat działań polskiego rządu wypowiada się burmistrz Radłowa, Zbigniew Mączka, który uważa, że obecna sytuacja związana z możliwością dystrybuowania węgla przez samorządy świadczy o tym, że rząd nie potrafił sam sprostać temu zadaniu. – Dystrybucja węgla powinna być obowiązkiem państwa i pod żadnym pozorem nie powinna być ona zrzucana na samorządy. Przez ostatnie miesiące zapewniano Polaków, że węgiel nie będzie droższy niż 1000-1500 zł, nakręcano spiralę cenową, rozdając m.in. 3 tys. zł dotacji do zakupu węgla. Większość gmin nie ma pojazdów, dzięki którym mogłaby organizować sprzedaż węgla, nie mają placów, nie mają też wagi. Jeżeli zostaniemy zmuszeni przez rząd do tego zadania, to w jakiś sposób będziemy musieli sobie z tym poradzić. W mojej opinii odpowiedzialne za dystrybucję węgla powinno być jednak polskie państwo. Jeżeli rząd nie potrafi poradzić sobie z takim problemem, to być może powinien podać się do dymisji…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.