Na WF-ie trzeba ćwiczyć…

Ministerstwo Sportu i Turystyki zapowiedziało, że zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, semestralne czy dłuższe, będą uznawane tylko wówczas, kiedy wystawi je lekarz specjalista, a nie tak jak dotychczas, lekarz rodzinny. Nowe przepisy mają wyeliminować lewe zwolnienia i zachęcić dzieci do aktywności fizycznej. Wuefiści pracujący w szkołach w regionie twierdzą, że to świetne rozwiązanie, które poprawi kondycje fizyczną najmłodszych mieszkańców.

Ze statystyk Ministerstwa Zdrowia wynika, że 30 proc. polskich dzieci powyżej 8 roku życia nie uczęszcza na lekcje wychowania fizycznego. Dokładnie tyle samo z nich ma nadwagę lub jest wręcz otyłych. Dlatego już od września w polskich szkołach szykują się wielkie zmiany i liczne programy rządowe, które mają sprawić, że polska młodzież częściej niż do tej pory będzie brać udział w zajęciach sportowych. Najważniejszą ze zmian, jakie zapowiada minister sportu i turystyki, Kamil Bortniczuk, jest ograniczenie możliwości zwalniania się z WF-u.

Ministerstwo Sportu i Turystyki zapowiedziało, że zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, semestralne czy dłuższe, będą uznawane tylko wówczas, kiedy wystawi je lekarz specjalista, a nie tak jak dotychczas, lekarz rodzinny. Do tej pory zasady zwalniania z zajęć wychowania fizycznego regulowało m.in. rozporządzenie MEN z 3 sierpnia 2017 r., w którym czytamy, że: „Dyrektor szkoły zwalnia ucznia z wykonywania określonych ćwiczeń fizycznych na zajęciach wychowania fizycznego, na podstawie opinii o ograniczonych możliwościach wykonywania przez ucznia tych ćwiczeń wydanej przez lekarza, na czas określony w tej opinii”.

Kolejną dużą zmianą od 1 września, która czeka na uczniów (na razie pilotażowo na Lubelszczyźnie i Opolszczyźnie, a od 1 września 2023 w całym kraju), ma być Narodowa Baza Talentów. Ma być to unikatowy na skalę Europy program informatyczny, do którego dostęp otrzyma każdy nauczyciel wychowania fizycznego, który będzie zobowiązany do przeprowadzenia uczniom szeregu testów. Ich wyniki pozwolą mu wyłonić największe sportowe talenty. Program pomoże także monitorować, jak duża grupa dzieci faktycznie uczestniczy w zajęciach sportowych, a także ile z nich zmaga się z nadwagą lub otyłością.

Nauczyciele wychowania fizycznego pracujący w szkołach w naszym regionie zachwalają pomysł ministra sportu i turystyki twierdząc, że zmiany w przepisach spowodują, iż wielu uczniów korzystających ze zwolnień z zajęć WF-u, wróci do aktywności fizycznej. – Oczywiście zdecydowanie częściej w szkołach zdarzają się zwolnienia z WF-u wypisywane przez rodziców, które dostarczane są na zajęcia z lekcji na lekcje. Dłuższe zwolnienia wypisywane przez lekarzy są sporadyczne, ale także mają miejsce. Otrzymywałem zwolnienia, których autorami byli medycy, zawierające informacje, iż uczeń nie może uczestniczyć w zajęciach wychowania fizycznego, ponieważ… szybko się męczy i każdy, większy wysiłek fizyczny jest dla niego problemem. Myślę, że w sytuacji, kiedy tego typu zwolnienie będzie musiał wypisać specjalista, wielu rodziców uczniów nie będzie skorych do ubiegania się o takie „zaświadczenia” – mówi Edward Cudek, nauczyciel WF-u w Zespole Szkół w Gromniku i dodaje – Brak aktywności fizycznej wśród dzieci i młodzieży to poważny problem. Jeszcze bardziej nasilił go okres spowodowany pandemią koronawirusa. Niedawno w jednej ze swoich klas mierzyłem oraz ważyłem uczniów. Okazało się, że nadwagę miało aż 40 proc. z nich! Jeżeli widzisz ucznia 3. klasy, który waży 60 kg, to wiesz, że problem z brakiem aktywności nie tylko podczas zajęć wychowania fizycznego, ale również poza szkołą, jest bardzo duży.

Jak pokazały przeprowadzone niedawno badania resortu edukacji „Aktywny powrót do szkoły – WF z AWF”, których wyniki opublikowano na początku tego roku, w ostatniej dekadzie wskaźnik masy ciała (BMI) uczniów zwiększył się o 2–5 proc. Problem nadwagi i otyłości dotyczy już ponad 15 proc. badanych. Widać też przyrost obwodu talii – u chłopców o 2,5 cm na rok, a u dziewczynek o 2 cm. Co więcej, analiza wyników jasno pokazuje, że co 10. uczeń II klasy szkoły podstawowej w ogóle nie jest aktywny fizycznie.

Łukasz Jurek, wuefista z Zespołu Szkół w Tuchowie mówi, że po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, wyniki kondycyjne wśród uczniów znacznie się obniżyły. – Zauważyliśmy to zwłaszcza podczas organizacji zawodów sportowych. Braki kondycyjne oraz braki techniczne spowodowane brakiem systematycznej aktywności fizycznej były olbrzymie. Dzieci bardzo szybko się męczyły, a prezentowany przez nich poziom sportowy był o wiele niższy niż przed pandemią. Zwolenia z zajęć WF-u wypisywane przez lekarzy rodzinnych często wiązały się z brakiem konkretów i można było je w różny sposób interpretować. Niejednokrotnie w pokoju nauczycielskim głowiliśmy się wraz z innymi pedagogami nad zwolnieniami, których treść brzmiała, że dany uczeń zwolniony jest z… biegów długodystansowych, nie mając jednak stwierdzonej astmy, czy żadnych innych problemów zdrowotnych. Myślę, że zmiany, które chce wprowadzić Ministerstwo Sportu i Turystyki wszystkim wyjdą na dobre.

Podobnego zdania jest Ryszard Okoński, nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej im. Lanckorońskich w Zakliczynie. Pedagog zwraca jednak uwagę na fakt, że trudniejsze uzyskanie zwolnienia z WF-u przez uczniów nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z brakiem aktywności fizycznej wśród uczniów. – Nie jest tak, że uczniowie nie ćwiczą tylko dlatego, że nie chcą. Czasami wina leży po stronie nauczyciela, który zajęcia przeprowadza w mało atrakcyjny sposób lub szkoły, która nie potrafi zapewnić odpowiedniej bazy do ćwiczeń. Są uczniowie, którzy uwielbiają gry zespołowe, inni pałają się w gimnastyce, a jeszcze inni w lekkiej atletyce. Zadaniem nauczyciela jest prowadzić zajęcia w taki sposób, aby uczęszczanie na lekcje WF-u było przyjemnością, a nie obowiązkiem. Nie może być też tak, że chcąc przeprowadzić zajęcia skoku w dal, nauczyciel zmuszony jest korzystać z… boiska do siatkówki plażowej, bo nie ma do swojej dyspozycji profesjonalnej skoczni. A takich przypadków niestety jest sporo. Mamy w regionie szkoły, które nie posiadają do swojej dyspozycji bieżni, więc zajęcia z biegania przeprowadzane są na orlikach lub… na ulicy. Wydaje mi się, że jeżeli odpowiednio zadbamy o zaplecze sportowe w poszczególnych szkołach, to także i uczniów omijających szerokim łukiem zajęcia WF-u będzie zdecydowanie mniej.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.