Powiatowy Piknik Niepodległościowy, fot. Sebastian Czapliński

Awantura o „podwójne święto” w Tuchowie

Z okazji Narodowego Święta Niepodległości w Tuchowie po raz pierwszy zorganizowano Powiatowy Piknik Niepodległościowy. Co ciekawe, w tym samym dniu w tamtejszej gminie zorganizowano także… gminne obchody 104. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Sprawę „podwójnego święta” w Tuchowie w emocjonalnym wpisie na swoim facebookowym koncie skomentowała burmistrz gminy, Magdalena Marszałek, która stwierdziła, że wydarzenie zorganizowane przez powiat odbyło się bez jej wiedzy.

Dwie imprezy w jednej gminie
Podczas imprezy, którą zorganizowało starostwo powiatowe w Tarnowie, a która odbyła się na placu parkingowym przy Bazylice pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, można było obejrzeć sprzęt wojskowy, militaria i spróbować żołnierskiej grochówki. Pojawiła się także możliwość rozmowy z żołnierzami, a także możliwość obejrzenia z bliska m.in. czołgu Leopard, kołowego transportera opancerzonego Rosomak, moździerza samobieżnego Rak, wyrzutni WR-40 Langusta, samobieżnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Poprad, czy pojazdu aeromobilnego Aero. Organizatorami wydarzenia, jak można było przeczytać na plakacie, byli starosta tarnowski Roman Łucarz, proboszcz parafii pw. Nawiedzenia NMP w Tuchowie o. Bogusław Augustowski i radny rady miejskiej w Tuchowie Mateusz Janiczek. Co ciekawe, w tym samym momencie odbyły się… gminne obchody 104. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Nie zabrakło uroczystej mszy w kościele pw. św. Jakuba Apostoła, następnie na tuchowskim rynku odśpiewano hymn narodowy, a na koniec udano się na cmentarz wojenny nr 158 na Garbku, gdzie poświęcono odnowiony cmentarz. Również podczas tego wydarzenia zorganizowano żołnierską grochówkę, kiełbaski z ogniska oraz wspólne śpiewy przy akompaniamencie gitary. Dlaczego jednak tego samego dnia zorganizowano w Tuchowie dwie uroczystości z okazji 11 listopada? Sprawę w emocjonalnym wpisie na swoim koncie na Facebooku wyjaśniła burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek…

Emocjonalny wpis na Facebooku
„Naszła mnie ostatnio refleksja na temat tego, jak pięknie świętowaliśmy w ostatnich dniach naszą niepodległość. Jakich wspaniałych przemówień zewsząd wysłuchaliśmy. O ofierze Legionistów, o trudzie walki, wreszcie o wolności, miłości do Ojczyzny, jedności, wspólnocie… Tylko co z tych przemówień zostało? Jaka z nich cząstka jest prawdą i rzeczywistością? Dlaczego jedno mówimy, a drugie robimy?” – od takich słów zaczęła swój wpis, burmistrz Tuchowa, która w kolejnych słowach tłumaczyła, dlaczego w Tuchowie zorganizowano dwie osobne uroczystości. „W połowie października wzięłam udział w szkoleniu wójtów i burmistrzów powiatu tarnowskiego i dąbrowskiego w Krynicy. Tam, przy uroczystej kolacji pan starosta tarnowski, Roman Łucarz i pani poseł, Anna Pieczarka zaprosili wszystkich włodarzy na piknik patriotyczny, który miał się odbyć 11 listopada w Tuchowie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zapowiedź pikniku była dla mnie zupełnie nowa. Koledzy pytają przy stole – O! Będziesz miała piknik w Tuchowie! Super, fajnie, że już wiem… Tyle, że ani podczas tego szkolenia, ani do 11 listopada nikt z organizatorów nie zamienił ze mną ani słowa, mimo że wiele razy się spotykaliśmy przy różnych okazjach, ani też nie kontaktował się ze mną telefonicznie. Ktoś powie – skoro to powiat organizuje, to nie miał obowiązku się kontaktować. Oczywiście, że nie miał obowiązku, ale dzisiaj dowiaduję się, że ludzie opowiadają – „No przecież dzwonili do burmistrzowej, to o co jej chodzi?”. Nie, nie dzwonili. Żadnego burmistrza, wójta w podobny sposób w powiecie tarnowskim przy organizacji podobnych uroczystości tak jak mnie, nie potraktowali” – pisze burmistrz Tuchowa.

W dalszej części długiego wpisu można przeczytać, że burmistrz Tuchowa z racji braku kontaktu ze strony starostwa powiatowego w Tarnowie zdecydowała podtrzymać tuchowską tradycję i zorganizować gminne obchody święta niepodległości tak, jak miało to miejsce każdego roku. Obchody wzbogacono o poświęcenie wyremontowanego cmentarza wojennego nr 158 na Garbku.

„Powiatowy Piknik Niepodległościowy został zorganizowany, jak mówi plakat, przez starostę powiatu tarnowskiego Romana Łucarza, o. Bogusława Augustowskiego i radnego Mateusza Janiczka. Nie jest tajemnicą, że zarówno pan starosta, jak i radny są czołowymi działaczami partyjnymi, a ten drugi (Mateusz Janiczek) od niedawna jest przedstawiany jako „koordynator do spraw współpracy z samorządami”. Nota bene – chyba tylko do współpracy z upartyjnionymi samorządami, bo ze mną współpracy jak nie było, tak nie ma i już nie będzie. Na pikniku byli też obecni radni rady miejskiej, panowie Grzegorz Niemiec i Janusz Łukasik – sympatyzujący lub przynależący do partii (czy legitymacje mają, pewna nie jestem). Zastanawia mnie tylko, kiedy zmieniło się to, że radni nie uczestniczą w uroczystościach samorządowych? Przecież mandat radnego do tego właśnie zobowiązuje! Za to diety pobierają” – pisze Magdalena Marszałek, by po chwili dodać – „Powiatowy piknik był zorganizowany w tajemnicy przed samorządem Tuchowa. Zaraz po szkoleniu próbowaliśmy się dowiedzieć coś więcej, tak aby chociaż program i godziny dostosować, jednak pracownicy w starostwie wody w usta nabrali. Tak jakby zakaz z góry otrzymali. Z premedytacją została wybrana godzina mszy świętej – 10.30. To przecież ta sama, w której u św. Jakuba gminne uroczystości się rozpoczynają. Ale żeby aż tak mocno polecieć i nawet parafie między sobą poróżnić? Czy Parafia pw. św. Jakuba Apostoła nie jest godna takiej uroczystości? Tego jeszcze w historii Tuchowa nie było. (…) A przecież można było i terminy i pory mszy świętych tak dobrać, żeby obie uroczystości się uzupełniały. No ale nie chodziło o to, żeby się uzupełniać, tylko żeby burmistrza wygumkować i nowego kandydata przedstawić.

Nie rozumiem, jak za publiczne pieniądze można było w ten sposób postąpić, czyli Tuchów podzielić. Przecież publiczne pieniądze, to nasze pieniądze. Pieniądze powiatu i przedsiębiorstw z udziałem Skarbu Państwa (PKO BP, PGNiG – jak to plakat wskazuje), a także służb mundurowych obecnych na pikniku. Bo chyba nie z kieszeni pana radnego Mateusza Janiczka?”

Chciano zaprezentować kandydata na nowego burmistrza?
O wpis na Facebooku postanowiliśmy zapytać burmistrz Tuchowa, która podtrzymuje wszystkie słowa i twierdzi, że organizacja pikniku przez powiat w tym samym czasie, co gminne obchody 104. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości była celowa. – Po raz pierwszy spotkałam się w życiu z sytuacją, aby imprezę organizował radny jakiejś gminy. Radny Mateusz Janiczek jest jedynie przedstawiany jako organizator, ponieważ na przygotowanie tak dużego wydarzenia potrzebne są ogromne fundusze. Uważam, że w całym tym zamieszaniu chodzi o to, że rozpoczyna się kampania wyborcza. Pan Mateusz ma ochotę wystartować na burmistrza Tuchowa z ramienia partii PiS i będzie promowany przy każdej możliwej okazji, a to była jedna z nich. Do tej pory po moim wpisie nikt z władz powiatu nie kontaktował się ze mną i wątpię, aby to zrobił. Rozmawiamy ze sobą bardzo rzadko. Przeważnie tylko w sytuacjach, kiedy chcemy wywalczyć jakieś fundusze na budowę chodników i na oficjalnych spotkaniach, kiedy pojawiają się włodarze wszystkich gmin z powiatu. Organizacja pikniku przez powiat była celowym działaniem. Wszyscy wiedzieli, że nie pojawię się na tej imprezie, ponieważ w tym czasie przebywałam na gminnych uroczystościach. Nasza gmina w żaden sposób nie współfinansowała wydarzenia, które zorganizował powiat tarnowski, ponieważ nie była zaproszona do jej współorganizowania. Radny Mateusz Janiczek pojawił się na plakacie promującym wydarzenie, aby w ten sposób zaprezentować jego osobę. Zresztą o tym, że pan Mateusz jest współorganizatorem wydarzenia, dowiedziałam się dopiero z… plakatu – mówi Magdalena Marszałek.

Burmistrz Tuchowa mówi także, że czuje się zaskoczona tym, w jaki sposób władze powiatu tarnowskiego poinformowały ją o wydarzeniu. – Wbrew pozorom obchody zorganizowane przez powiat nie przyćmiły gminnych obchodów. Mogę nawet powiedzieć, że uczestników było więcej, niż w poprzednich latach, więc moje pretensje wcale nie wynikają ze słabej frekwencji. O uroczystościach organizowanych przez powiat zostałam poinformowana listem, który otrzymałam około 1,5 tygodnia przed wydarzeniem. W kopercie znajdowała się informacja podobna do tej, która pojawiła się na plakacie. Uważam jednak, że zostało to zrobione tylko po to, aby taka informacja do mnie dotarła i nic poza tym. Każdy wiedział, że w tym czasie będę przebywać w innym miejscu. Bardzo żałuję, że tak się stało, ponieważ uważam, że można było połączyć obie imprezy w jedno, wielkie wydarzenie, które zgromadziłoby jeszcze więcej ludzi. Samorządowcy często tak pięknie i dużo mówią o wspólnocie i jedności. Może warto w końcu przestać mówić, a zacząć to robić. Zamiast manipulować, warto łączyć i świecić przykładem. Samorządowcy pracują dla mieszkańców, a nie dla własnej politycznej kariery.

Władze powiatu nie mają sobie nic do zarzucenia
Starosta tarnowski Roman Łucarz wydaje się być zaskoczonym sposobem, w jaki na wydarzenia z 11 listopada zareagowała burmistrz Tuchowa. Według niego władze starostwa postąpiły w odpowiedni sposób, zwłaszcza że włodarze poszczególnych gmin w powiecie o wydarzeniu były informowane w takiej samej formie. – Wysłaliśmy do wszystkich wójtów i burmistrzów zaproszenia w formie mailowej. Poza tym, jeżeli inicjatywa takiego wydarzenia była po stronie pana Mateusza Janiczka, który poprosił nas o pomoc, to my jako starostwo postanowiliśmy wspomóc go w tym przedsięwzięciu. Każdy może podjąć inicjatywę. Jeżeli Koło Gospodyń Wiejskich organizuje jakieś wydarzenie, to również nie musi zapraszać na niego włodarza danej gminy. Pani Magdalena Marszałek spokojnie mogła pojawić się na pikniku, zwłaszcza że było to wydarzenie, które trwało kilka godzin. Przywitalibyśmy ją na scenie i miałaby także możliwość zabrać głos do zgromadzonych na pikniku gości. Jeżeli radny danej miejscowości jest aktywny, to burmistrz takiej gminy powinien jeszcze bardziej wspierać go w działaniach. Nie rozumiem, dlaczego zrobiono z tego taką aferę – mówi starosta tarnowski i dodaje, że dziwi się, iż burmistrz Tuchowa mówi o „upartyjnionych samorządach” – Kompletnie nie rozumiem tego zarzutu. Przecież nasz powiat niedawno zakończył prace w Tuchowie związane z budową obwodnicy. Dodatkowo miliony złotych zostały wpompowane w trasę Ładna-Karwodrza. Uważam więc, że nie ma podstaw do tego, aby mówić, że z racji tego, iż pani burmistrz sama nie należy do żadnej partii, nie jest wspierana przez rządzących z PiS. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.