Wilki, fot. Jakub Rutana

Czy wilki zagrażają mieszkańcom powiatu tarnowskiego?

W ostatnich dniach gminę Ciężkowice obiegła informacja dotycząca zagryzienia stada owiec w Jastrzębi przez wilki. Dodatkowo drapieżne zwierzęta były widywane także w sąsiednich miejscowościach, atakując m.in. psy. Władze gminy apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności, a leśnicy twierdzą, że wilków z czasem może przybywać, również w innych regionach powiatu tarnowskiego.

W ubiegłym roku portale społecznościowe obiegła informacja o rzekomym zagryzieniu przez wilki 10 danieli w jednym z gospodarstw w Zalasowej w gminie Ryglice. Nie brakowało jednak opinii, że to nie wilki stały za krwiożerczym atakiem, a były to… bezpańskie psy. Nawet sami właściciele gospodarstwa, gdzie doszło do zdarzenia, udostępnili na jednym z portali społecznościowych film, na którym widać kilka bezpańskich psów. Cały materiał podsumowali komentarzem: „10 danieli w tym 7 ciężarnych łań padły ofiarą psów. Zdarzenie miało miejsce 6 – 7 marca. Na filmiku widoczne pieski: dwa małe czarne i jeden większy brązowy z charakterystyczną białą łatką na szyi. Niestety nie mamy dokładniejszych zdjęć, bo skupiliśmy się na ratowaniu pozostałych danieli. Pieski są spotykane również w lesie (Zalasowa piekło – Karwodrza). Proszę sobie wyobrazić uciekającego rannego (z ranami szarpanymi od ugryzienia) daniela, a potem umierającego i dalej gryzionego przez rozwścieczone psy już nie mówiąc o ciężarnych łaniach”. Myśliwi przekonywali jednak wówczas, że wilki często są widywane w tamtejszym rejonie i są nawet nagrywane na fotopułapki. Zwierzęta można było obserwować w grupach po 3-4 sztuki.

Temat wilków w powiecie tarnowskim odżył ponownie kilkanaście dni temu, a to za sprawą zdarzeń, do jakich dochodziło w gminie Ciężkowice. Władze tamtejszej gminy odbierały bowiem coraz więcej telefonów od zaniepokojonych mieszkańców, którzy informowali o pojawieniu się wilków. Zwierzęta były widywane w takich miejscowościach, jak: Jastrzębia, Kąśna Górna, Bruśnik, czy Kipszna.

– W przypadku Jastrzębi wilki zaatakowały stado owiec, gdzie zagryzione zostało kilka sztuk. Gospodarz zgłosił sprawę do nadleśnictwa, które potwierdziło, że za atakiem stały właśnie wilki. Do naszej gminy zgłaszano także sytuacje, że drapieżne zwierzęta atakowały psy. Do tej pory nie mieliśmy żadnych problemów z wilkami, więc jest to dla nas zupełna nowość. Sprawa jest poważna, dlatego skierowaliśmy do naszych mieszkańców specjalny apel o zachowanie szczególnej ostrożności – mówi burmistrz Ciężkowic, Stanisław Kuropatwa.

Jakub Rutana, który od wielu lat zajmuje się fotografowaniem dzikich zwierząt i na swoim koncie ma wykonanie zdjęć również wilkom, mówi, że te zwierzęta najczęściej są płochliwe i unikają kontaktu z człowiekiem. – Nie jest wykluczone, że wilki z Ciężkowic są tymi samymi, które w ubiegłym roku widywano w Ryglicach. Nie jest jednak tak, że gromadzą się one w jakieś większe watahy. W naszym regionie obserwowałem maksymalnie 2-3 osobowe grupki. W większości przypadków na tutejszych terenach wilki przemieszczają się samodzielnie, co najlepiej potwierdzają zdjęcia wykonywane za pomocą fotopułapek. Najczęściej są to starsze osobniki, które zostały wydalone z watahy. W ubiegłym roku sam stanąłem naprzeciwko wilka. Popatrzył na mnie dwie sekundy i uciekł. Jedynymi sytuacjami, w których to zwierzę może być niebezpieczne dla ludzi, to: kiedy ma wściekliznę lub jest hybrydą, czyli krzyżówką psa i wilka. Wówczas powinniśmy być ostrożni i trzymać się od nich z daleka. Pamiętać należy również o tym, że wilk, aby najeść się do syta, potrzebuje zjeść mięso o wadze 9 kg. Nie działa więc, jak lis, który potrafi zagryźć wiele kur. Wystarczy mu jedna owca, czy daniel – mówi Jakub Rutana i dodaje, że według niego wilki nie osiedlą się w naszym regionie na dłużej. – Około 10 lat temu również w naszym regionie pojawiła się spora grupa wilków. Przez kolejne lata nie było na temat ich pojawiania się na tutejszych terenach wielu informacji. Myślę, że teraz może być podobnie. Moim zdaniem wilki pojawiły się w naszym regionie tylko przejściowo, a wkrótce wyruszą w Beskidy, czy Bieszczady, gdzie mają zdecydowanie lepsze warunki do życia.

Z informacji, jakie uzyskaliśmy z Nadleśnictwa Gromnik, wynika, że w kwietniu tego roku 15 kół łowieckich działających na terenie nadleśnictwa przedstawiło swoje wykazy dotyczące liczenia zwierzyny, z których wynikało, że wilków naliczono 11 sztuk. Według Łukasza Nowaka, specjalisty ds. lasów niepaństwowych i łowiectwa liczba wilków może systematycznie wzrastać, a wynika to z faktu, że jest to zwierzę chronione. – Wilk w czasie swojej aktywności związanej z polowaniem może w ciągu jednej nocy przemieścić się nawet 50 km, więc niewykluczone, że wilki, które dziś widywane są w gminie Ciężkowice, za chwilę będą widywane w zupełnie innej gminie w powiecie tarnowskim. Wilk jest gatunkiem drapieżnym, w łańcuchu pokarmowym na samym końcu i niemający żadnych wrogów naturalnych, ponieważ nie są wykonywane polowania na to zwierzę. Tym samym bez żadnych przeszkód ich populacja się rozrasta. Jeżeli wilk widzi w swoim otoczeniu ludzi, którzy nie wyrządzają mu żadnej krzywdy, to z czasem przyzwyczaja się do tego widoku i jest mniej płochliwy względem człowieka – mówi Łukasz Nowak i dodaje, że nie jest wykluczone, iż za jakiś czas wprowadzony zostanie sezon polowania na wilki. – Wydaje mi się, że może to nastąpić w chwili, kiedy kwoty wypłacanych odszkodowań z tytułu szkód wyrządzonych przez wilki będą na tyle duże, że staną się uciążliwe dla wypłacających. Wówczas może zostać podjęta decyzja o ich częściowym odstrzale. Obecnie każdy z nas spotykając na swojej drodze dzikie zwierzę, bez względu na to, czy jest to wilk, czy też sarna, jeleń, lis powinien zachować szczególną ostrożność. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z dzikim zwierzęciem, które nie wiadomo, jak się zachowa. Dorosły wilk waży 50-70 kg, ma wielkie zęby i pazury, jest silny oraz szybki i zwinny. Z natury dzikie zwierzęta będą unikać człowieka, ale w niektórych sytuacjach mogą stanowić dla nas zagrożenie, np. pilnując swojej zdobyczy, czy też chroniąc młode. O tym powinniśmy pamiętać…

fot. Jakub Rutana

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.